http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

DZIEN DOBRY- TU POLSKA

Rok 288 (3137) 30 pazdziernika 2014 r.

 

Co jest lepsze od Halloween?

Dowiedzialem sie dzisiaj, ze w piatek corka ma isc do szkoly przebrana za swoja swieta. Juz mi sie na usta cisnely slowa, czy ci nauczyciele na glowe upadli, ale dowiedzialem sie, ze to ogolnopolska akcja z inicjatywy Kosciola. Ostroznie zatem z pochopnymi ocenami. Z rana rozne media informowaly, ze to wartosciowy pomysl versus kompletna bzdura.

Rozpetala sie dyskusja ogolnonarodowa, czy Kosciol dobrze robi, ze chce impreza ze swietymi zastapic Halloween? Mnie jednak zmartwilo cos innego. Corce dalem na imie Wiktoria, w ogole nie patrzac, kim jest swieta o tym imieniu. Gdybym wiedzial, moze bym sie zastanowil. Teraz dopiero sprawdzam, gdyz musze przygotowac odpowiedni kostium. Czytam w Wikipedii, ze sw. Wiktoria byla meczennica, a jej atrybutem jest miecz wbity w serce. Ja zmartwiony, corka wniebowzieta. W takim stroju ma szanse pobic cala szkole. Obawiam sie jednak, ze inni swieci moga miec jeszcze fajniejsze atrybuty, np. Sebastian - przybity wyrok smierci nad glowa, Franciszek - czaszke, Wiktor - glowe pod pacha itd. Zapowiada sie niezly horror, co wspolczesne dzieci bardzo lubia. Przebieranie sie za swietych to impreza szkolno-koscielna. Najpierw ma byc pochod swietych w szkole, a potem przemarsz do pobliskiego kosciola i ciag dalszy z udzialem proboszcza. Dzieci sa zadowolone, gdyz trafia im sie niezla gratka, tj. dwie imprezy jednego dnia. Wszystkie bowiem umawiaja sie, ze po kosciele pojda straszyc sasiadow. Zadne dziecko nie zamierza zrezygnowac z Halloween. Niestety, obawiam sie, ze nie wszystko pojdzie tak dobrze. Jak znam naszego proboszcza, to nakladzie dzieciom do glow, ze Halloween to wielkie zlo i nie wolno brac w tym udzialu. Wrazliwsze maluchy wroca zaplakane do domu, a te bardziej cwane natychmiast zapomna, co tam proboszcz wygadywal. Bo tez czy pomysly Kosciola mozna traktowac powaznie?- napisal w "Polityce" Dariusz Chetkowski- nauczyciel zreszta.

Ale dlaczego Gargamel daje ten- niewatpliwie fajny, ale przeciez blahy- kawalek na poczatek gazetki, czyli na powitanie z Czytelnikami?

Odpowiadam: zeby dobrze ich usposobic na caly dzien, tak jak "na dobry dnia poczatek" zatytulowalem w gazetce stala rubryke z  dowcipami. Kiedy jeszcze, jako wykladowca uniwersytecki, mialem cokolwiek do powiedzenia w teorii i praktyce dziennikarstwa, wpajalem studentom odwieczna w zawodzie zasade: grunt to dobrze zaczac wszystko co sie pisze:

informacje, artykul publicystyczny, reportaz, wywiad etc. Dobrze zaczac mozna roznie, zalezy od tematu. -Czytelnika na poczatek trzeba odsmiac, zaskoczyc, przestraszyc, rozzloscic, zeby chcial przeczytac reszte- powtarzalem za klasykiem  Melchiorem Wankowiczem. Zgoda:przestraszyc na poczatek dziennikarskiej pisaniny, ale nie na poczatek dnia, bo to bezlitosne i dolujace. Z tym porannym strachem odbiorca idzie potem do pracy, do szkoly, do kosciola - wyposazony w psychicznego dola na caly dzien. Jednego jestem pewien:

zaden z redagujacych poranne wiadomosci w pierwszym (a wiec podstawowym i slyszalnym na sporym kawalku swiata)) programie Polskiego Radia (a wiec oficjalnym i publicznym) o godz. 6 rano nie byl moim studentem. Gdyby bowiem byl, to nie zaczynal by w serwisie dnia od PIERWSZYCH wiadomosci: pozaru domku jednorodzinnego i smierci w polomieniach dwojga pijanych osob, jak rowniez - na miejscu

drugim- o facecie, ktory po pijaku odzyskiwal zlom (na wodke) z jakiejs konstrukcjia, a  konstrukcja zawalila mu sie na glowe i teraz spod gruzow wyciagaja go od wczoraj  dziesiatki strazakow. Dopiero na trzecim (caly serwis skladal sie z pieciu) miejscu znalazla sie wiadomosc, ze jednak Francuzi nie wydadza Rosjanom zbudowanych w Tuluzie helikopterowcow klasy "Mistral"- a wiec jezeli nawet nie optymistyczna, to przynajmniej noszaca jakies tam slady optymizmu. I tak jest, w tym "stylu"

codziennie. Kochani: nawolywalem i nawoluje - trzymajcie dystans od tresci i sposobu ich podania  dostarczanych Wam -zgodnie z nowa moda- przez polskie dziennikarstwo, przejete faktem, ze za zle wiadomosci lepiej placa, a kazdy przeciez chce zarobic. Ja na gazetce nie zarabiam, wiec moge sobie pozwolic na...zdrowy rozsadek tego, co Wam serwuje. -Wasz:

Gargamel Wyzwolony

PS. No i sami powiedzcie, czy Was nie usposobil pogodnie na caly dzien otwierajacy gazetke kawalek Chetkowskiego? No i o to chodzilo..!

abujas12@gmail.com

http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

http://www.maritime-security.eu/

http://MyShip.com

 

GAZETKA NIE DOSZLA - MAILUJ: piotr.dobaczewski@pds.sos.pl

 

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:

(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER, Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.

Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436 Konieczny dopisek "Smerfny Fundusz Gargamela"

wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452 (format IBAN) wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479 (format IBAN)

BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka Konieczny dopisek "Smerfny Fundusz Gargamela Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER, numer KRS 0000124837 Smerfny Fundusz Gargamela.

Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac koniecznie Smerfny Fundusz Gargamela) lub klikajac na www.liver.pl banner "wesprzyj nas".

 

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza. Warszawska gielda znow na ulubionych  pozycjach...

Dolar: 3.3315 PLN     Euro: 4.2017 PLN      Frank szw.: 3.4856 PLN

Funt: 5.3293 PLN     Gielda 29.10.2014 r.   godz.17.00    WiG 53617.36

(-0.33%)     WiG30 2628.17 (-0.32%)

Kantor Gdansk, ul. Heweliusza 1a    SKUP- Dolar: 3.26 PLN      Euro:

4.17 PLN       Funt: 5.30 PLN

Kantor Szczecin, ul. Krolowej Jadwigi 12  SKUP- Dolar: 3.30 PLN

Euro: 4.21 PLN      Funt: 5.33 PLN

 

Pogoda w kraju

W czwartek rano mgly  utrzymuja sie w wielu regionach, ale najdluzej na polnocnym zachodzie. W tej czesci kraju poza tym prognozowane jest duze zachmurzenie i niewykluczone, ze wystapia przelotne opady deszczu. W pozostalej czesci kraju  pogodnie i slonecznie.

Nie bedzie w ciagu dnia zbyt cieplo, szczegolnie w wojewodztwach na polnocnym wschodzie - w Suwalkach i Bialymstoku termometry wskaza jedynie 7 st. C. O stopien cieplej bedzie w Olsztynie.

 

Na dobry dnia poczatek

- Ty jak bym sie przespal z Twoja zona to bylibysmy rodzina?

- Nie, to bysmy byli kwita.

(Nad. K. Lewanowicz)

 

CO NIESIE DZIEN

 

-Do Prokuratury Generalnej w Warszawie wplynal wniosek rzadu USA o zatrzymanie Romana Polanskiego - dowiedziala sie "Wyborcza". Rezyser, ktory przyjechal do stolicy na otwarcie Muzeum Historii Zydow Polskich, jest od 36 lat scigany za gwalt na nieletniej.Wniosek trafil w srode do Prokuratury Generalnej i Ministerstwa Sprawiedliwosci. Wysoki urzednik resortu sprawiedliwosci  powiedzial, ze pismo rzeczywiscie wplynelo. - Jest to wniosek nie o ekstradycje, lecz o zatrzymanie na potrzeby wszczecia procedury ekstradycyjnej. Na razie nic z tym nie robimy, poniewaz pismo nie spelnia wymogow formalnych - nie jest przetlumaczone na polski, a tego wymagaja umowy miedzynarodowe, wiec zapewne zostanie odeslane do poprawki - twierdzi rozmowca "Wyborczej". Wedlug ogloszonej w 2010 r. przez polska prokurature wykladni Polanskiemu nie grozi ekstradycja, poniewaz jego przestepstwo sie w Polsce przedawnilo. Jednak zatrzymanie - przynajmniej do wyjasnienia sprawy - jest mozliwe. Tym bardziej ze nazwisko Polanskiego figuruje caly czas na liscie osob poszukiwanych przez Interpol.Rezyser jest scigany od 1978 r. Kiedy mieszkal w Los Angeles, wykorzystal seksualnie 13-letnia Samanthe Gailey. Zarowno w USA, jak i w Polsce stosunek z nieletnia uznawany jest za gwalt. Polanski przyznal sie do winy, ale przed ogloszeniem wyroku uciekl z Ameryki do Europy.

Gargamel: cos mi tu, kurwa, nie gra. Pare lat temu Planski byl przez kilka tygodni w Polsce, bo gral Papkina w rezyserowanej przez Andrzeja Wajde filmowej wersji "Zemsty" Aleksandra Fredry i nikt sie go wtedy nie czepial.Co by sie wiec teraz tak Amerykanom raptem zebralo na praworzadnosc..?

 

-Markowi Falencie, glownemu podejrzanemu w aferze podsluchowej, grunt usuwa sie spod nog. Jego biznesowy partner zaczal sypac, a dwaj wspolpracownicy wlasnie uslyszeli zarzuty dotyczace stosowania podsluchow i podszywania sie pod ABW. Na pierwszy rzut oka Marek Falenta jest w wysmienitej formie. Mimo ze ma status podejrzanego w aferze podsluchowej, to zachowuje sie jak celebryta. Wystepuje w programach telewizyjnych i udziela sie na Twitterze. Zaczal nawet prowadzic blog, na ktorym pisze o sobie tak: "Nazywam sie Marek Falenta i jestem niewinny". Na zdjeciu jego pogodna twarz. Linia obrony, ktora Falenta przyjal w ostatnich tygodniach, jest konsekwentna: on, uczciwyprzedsiebiorca zatrudniajacy dwa tysiace osob, chcial tylko sprzedawac tani wegiel, a w afere wrobily go sluzby specjalne, ktorym potrzebny byl koziol ofiarny. Marek Falenta zdaje sie nie przejmowac aktami oskarzenia przeciwko sobie. Wszem i wobec zapewnia o swojej niewinnosci i dalej udziela sie publicznie.Problem z Falenta zaczyna sie po sprawdzeniu, w jakim kontekscie jego nazwisko pada w aktach prokuratorskich w sledztwach rozsianych po calym kraju. Tu Marek Falenta, 38-letni inwestor notowany w pierwszej setce najbogatszych Polakow, ma zupelnie inna twarz.  Kilkanascie dni przed publikacja pierwszych nagran funkcjonariusze Centralnego Biura Sledczego weszli do Skladow Wegla, ktorych Marek Falenta jest wspolwlascicielem. Cios byl potezny. Spolka szykowala sie do gieldowego debiutu, a z jej siedziby wyprowadzono Marcina W., dyrektora generalnego firmy. Zostal przewieziony do prokuratury, gdzie uslyszal 18 zarzutow, w tym zarzut kierowania grupa przestepcza. Do dzis siedzi w areszcie.

 

-Dzis otwarcie odcinka autostray z Tarnowa do Debicy, co oznacza, ze od dzis autostrada bedzie mozna przejechac z Krakowa do Rzeszowa. Jest szansa, ze w grudniu bedzie przejezdna cala trasa S8 od podlodzkiego Rzgowa do Wroclawia. Drogowcy oddali w srode do ruchu odcinek ekspresowki S8 pomiedzy Walichnowami a Sieradzem. Uruchomiony zostal takze lacznik drogi ekspresowej do drogi krajowej nr 12 laczacy z Wroclawiem Sieradz. Inwestycja znacznie przyspieszy przejazd na trasie z Wroclawia do Lodzi i dalej w kierunku Warszawy. Do ukonczenia pozostal jeden odcinek - od Sieradza do Lasku. - Prace budowlane na tym fragmencie trasy maja sie zakonczyc jeszcze w tym roku - informuje rzecznik Generalnej Dyrekcji Drog Krajowych i Autostrad Jan Krynicki.

Jest wiec duza szansa, ze jeszcze w grudniu przejezdna bedzie cala S8 od podlodzkiego Rzgowa do stolicy Dolnego Slaska.

 

-Prokuratura Okregowa w Gdansku prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu skieruje do sadu wniosek o umorzenie sledztwa ws. Michala L., ktory 19 lipca br. wjechal honda na sopocki deptak, potracajac 23 osoby.

Prokurator dziala na podstawie opinii bieglego o niepoczytalnosci i zagrozeniu sprawcy dla porzadku prawnego, o umorzenie postepowania i zastosowanie srodka zabezpieczajacego. Mezczyzna jest obecnie tymczasowo aresztowany i przebywa w szpitalu psychiatrycznym w Starogardzie Gdanskim. Biegli uznali, ze z powodu choroby psychicznej mial "calkowicie zniesiona zdolnosc rozumienia swojego zachowania, jak i pokierowania swoim zachowaniem oraz wymaga leczenia w zamknietych warunkach szpitalnych". Badania toksykologiczne wykazaly, ze 32-letni Michal L. nie byl pod wplywem alkoholu ani innych srodkow odurzajacych w trakcie zdarzenia.

 

-Coraz wie­cej Po­la­kow po smier­ci swych pu­pi­li prze­ra­bia la­bo­ra­to­ryj­nie ich pro­chy na bi­zu­te­rie. - Taka uslu­ge za­ma­wia­ja naj­cze­sciej byli wla­sci­cie­le kotow oraz psow rasy york. Dia­men­ty pa­mie­ci nie sa tanie. Ich cena waha sie mie­dzy 4,6 tys. a 110 tys. zl. - Dia­ment wy­ko­na­ny ze zwie­rzat kosz­tu­je 30-40 tys. zl. - Gdy dwa lata temu roz­po­czy­na­li­smy dzia­lal­nosc w Pol­sce, ta­kich za­mo­wien bylo kilka rocz­nie. Dzis jest juz kil­ka­dzie­siat i za­uwa­za­my, ze z mie­sia­ca na mie­siac przy­by­wa ich la­wi­no­wo - po­wie­dzial ga­ze­cie Da­riusz Mar­kow­ski, pre­zes firmy zaj­mu­ja­cej sie wy­ko­ny­wa­niem dia­men­tow z pro­chow zwie­rzat do­mo­wych. Moze to byc efek­tem wzro­stu za­moz­no­sci spo­le­czen­stwa. We­dlug psy­cho­lo­ga, ktory ko­men­tu­je ten pro­ces, Po­la­cy szu­ka­ja teraz "spo­so­bow na to, by pie­nia­dze wydac na cos nie­po­wta­rzal­ne­go".

 

JAK WSZYSCY O ZYDACH, TO DZIADEK TEZ

Dlaczego Zydzi nie wracaja do Polski? - zastanawia sie profesor Szewach Weiss w tygodniku "Do Rzeczy". Szewach (dobrze sie znamy) pisze, ze na swiecie zyje dzis 13 mln Zydow, z tego polowa w Izraelu, a polowa w diasporze. Trwa ruch w obie strony, jedni osiedlaja sie w Izraelu, drudzy wrecz przeciwnie. "Ci odlatuja, ci zostaja" - jak pisala Agnieszka Osiecka w czasie fali emigracji wymuszonej przez marcowy antysemityzm. Wielu Zydow przenosi sie z Izraela do USA, Kanady, Europy (w Niemczech mieszka 14 tys. Izraelczykow z paszportami Izraela), Ameryki Poludniowej i Australii. "Dlaczego Zydzi nie wracaja do Polski?" - pyta Szewach, i odpowiada: Wiekszosc uciekla z Polski po pogromie kieleckim w 1946 r. i w kolejnych falach emigracji, po Marcu

'68

wyjechali prawie wszyscy. Wprawdzie z nowa, demokratyczna Polska stosunki rozwijaja sie fantastycznie - pisze byly ambasador Izraela w Warszawie - jednak Zydzi nie wyjezdzaja do Polski. Nie wracaja nawet ci, ktorzy mowia po polsku. "Winne temu sa przykre wspomnienia i szkodliwe mity, ktore powstaly po wojnie oraz doprowadzily do glebokiego antypolonizmu".

W tych dniach wielkiej radosci z powodu otwarcia naszego imponujacego Muzeum na ruinach getta puszczam wodze fantazji: Zydzi - wracajcie, wolam, jestescie nam bardzo potrzebni! Pierwszy potrzebuje Was polski prezydent, co mozna by wyrazic parafraza slynnego tytulu tekstu Adama Michnika, redaktora obojga narodow, "Wasz prezydent - nasz prezydent".

Obu prezydentom, Izraela i Polski, bardzo lezy na sercu bezpieczenstwo i obronnosc. Tam napiecie jest stale, u nas panuje lekka histeria wojenna.

Powaznie mowi sie o zagrozeniu ze Wschodu. Najwyzsza Izba Kontroli bada gotowosc do mobilizacji sil zbrojnych (serio!). Armia jest podobno ("podobno", bo nikt jej dawno nie sprawdzal) w stanie oplakanym, nie potrafi nawet wydac 2 proc. dochodu narodowego. Czesc uzbrojenia jest archaiczna, "Made in USSR" . Ludzie i automaty sa zardzewiale na skutek ponad 60 lat pokoju. Narastajaca emigracja mlodziezy uszczupla szeregi potencjalnych rekrutow. Gender nie rozpanoszyl sie jeszcze do tego stopnia, zeby sluzba wojskowa kobiet byla na porzadku dziennym.

Tymczasem Izrael ma armie krzepka, nowoczesna, koedukacyjna, wyposazona w najnowsze zdobycze techniki, armie co kilka lat sprawdzana, po czym znow stoi bezczynna. Czy 1-2 brygady starozakonne nie moglyby byc elementem naszego odstraszania bardziej realnym niz dawkowana kroplomierzem obecnosc US Army na naszym terytorium? W drugiej polowie lat 60. Ludowe Wojsko Polskie zostalo dokumentnie "odzydzone", bez jednego wystrzalu wygralo z Zydami, co nie udalo sie nigdy Arabom. Maly garnizon sojuszniczy z Gwiazda Dawida w Suwalkach albo w Bieszczadach, tak zeby zaden Putin nie mowil, ze rozjedzie nas w dwa dni - kto wie, moze warto pogadac?

Jak w starej anegdocie. Rozmowa przez telefon. - Halo, czy to teatr zydowski? - Tak, zydowski. - A co dzisiaj gracie? - "Skrzypka na dachu" - A sa miejsca na dachu? - Na dachu nie, ale na balkonie jeszcze kilka mam. - A po ile? - Pan wpadnie, pogadamy.

Prezydent Izraela wpadl do Polski. Ciekawe, czy nasz prezydent rozmawial o tym z ich prezydentem? Warto o to zapytac Radka Sikorskiego. Obronnosc to jedno - powie ktos, a sluzby, a wywiad? Mosad to legenda, zas wywiad polski to w najlepszym razie Enigma. Czy jest do pomyslenia, zeby potajemnie nagrac rozmowe dwoch ministrow rzadu Netanjahu? I to w niekoszernej restauracji? Polsko-izraelska akcja "Nasze sluzby - wasze sluzby" moze nawet liczyc na wsparcie samego Antoniego Macierewicza (jezeli nie beda to sluzby rosyjskie).

Moj plan "Marsz, marsz do Polski" spotka sie z goracym poparciem naszego MSZ. Kolejne porazki polskiej dyplomacji, odstawienie od stolika, przy ktorym waza sie losy Ukrainy, niefortunne przypisanie prezydentowi Putinowi mysli tak mu obcej i wstretnej jak rozbior Ukrainy, sabotowanie przez Berlin naszej polityki prometejskiej i jagiellonskiej wobec Wschodu, zwodzenie nas przez Obame w sprawie tarczy - wszystko to powoduje, ze polska dyplomacja zlakniona jest sukcesu "jak kania dzdzu" - jak pisza wytrawni stylisci. (Byla to ulubiona alegoria Mieczyslawa Rakowskiego, w jego "Dziennikach politycznych" pojawia sie znacznie wczesniej niz Kania przez duze "K").

Pieta achillesowa polskiej nauki i gospodarki jest innowacyjnosc, a wlasciwie jej brak - mowi znajomy analityk. Tymczasem Izrael znajduje sie w czolowce postepu technicznego. Sady i ogrody na pustyni, elektronika, informatyka i dezinformatyka, drony i androny, samoloty bezzalogowe wlasnej konstrukcji i produkcji, rakiety ziemia-powietrze i wrecz przeciwnie - ktos to przeciez wymyslil i najwyzszy czas, zeby myslal dla nas i u nas, choc moze nie za nas.

Kazdego roku przyjezdza do Polski okolo 30 tys. licealistow izraelskich, ktorzy traktuja Polske jako cmentarz. Polacy zalamuja z tego powodu rece. "My zyjemy!" - mowia. "Pokazemy Izraelczykom, ze Polska to nie tylko grob ich przodkow, ale i miejsce, w ktorym Zydzi przez setki lat zyli w harmonii z polskimi sasiadami i rozwineli tu wspaniala kulture" - mowi Wladyslaw Bartoszewski. Za europejskie pieniadze zbudowano w Polsce liczne filharmonie, teatry operowe i sale koncertowe. Przydaloby sie troche zydowskich skrzypkow na polskim dachu.

Pozostaje tylko drobiazg - namowic ich, zeby zostali. W pierwszej kolejnosci tych, ktorzy maja polskie korzenie, nadzieje na paszport Unii Europejskiej. Powrot Zydow przygotowalby nas lepiej na nieuchronny naplyw Arabow, Azjatow i wszelkich muzulmanow. Ci ostatni sa juz wszedzie - od Norwegii do Hiszpanii. Jeszcze troche i Polska przestanie byc wolna od innowiercow. Trwa wedrowka ludow, w Stanach sa juz miliony Latynosow, w Europie - Arabow, w Izraelu - Rosjan, czy nie byloby dobrze zaprosic Zydow, zanim salafici zrobia nam kalifat?

Daniel PASSENT

 

ZROBMY SOBIE POLSKI

Ostatnio wzielismy sie za bary z polszczyzna. Jako ze sprawy z nia jeszcze nie skonczylem, dzis dodaje kilka kuksancow. Mowilismy o Cyganach, Murzynach i lingwistycznej obludzie. Jak daleko siegaja jej macki! Oto sa i "niewymowne" zawody. Przykladem banalnym "sprzataczka", ktora juz prawie przegnalismy z jezyka. Lecz wezmy zawod pielegniarki.

Przestaje uchodzic wolanie na pielegniarke "siostro", a odrzuciwszy niegrzeczne w gruncie rzeczy wolanie po imieniu, zostaje nam wlasciwie tylko "Prosze pani! Basen!". Bez sensu. Pielegniarki cierpia dodatkowo z powodu seksizmu jezykowego w relacjach z lekarzami. Do lekarzy-mezczyzn mowia "panie doktorze", a oni do nich, coz, "pani Aniu". Nieladnie. Tym bardziej gdy "doktor" nie jest doktorem, a pielegniarka jest magistrem.

Klopot jest rowniez z policjantem. Niektorzy mysla, ze zwrot "panie wladzo" jest na serio, a to tylko zart, i to kiepski. Powinno sie mowic wedle rangi, ale kto by ja znal? Zreszta "panie mlodszy aspirancie"

brzmi tak samo glupio jak "panie policjancie". No i jak mamy mowic? Ja mowie z angielska "panie oficerze", ale to sie chlopcom-radarowcom wcale nie podoba.

Wielce klopotliwe sa rowniez okreslenia stosunkow prywatnych. Slowo "przyjaciel" na przyklad to u nas "wielkie slowo". Krepujemy sie go uzywac. Ale "znajomy", "kolega", "kumpel" czesto nie oddaja tego, o co chodzi. Latwo mozemy poczuc sie urazeni, gdy ktos nazwie nas wobec osoby trzeciej "przyjacielem" (bo za blisko) albo "kolega" (bo zbyt ozieble).

A co dopiero, gdy trzeba przedstawic pania lub pana, z ktorym sie zyje bez slubu (co za nieprzyjemny zwrot!). "To moja dziewczyna", mawiaja lysi panowie o swoich 40-letnich... no, jak? Partnerkach? Kochankach?

Konkubinach? Wszystkie warianty sa chrome. Hipokryzja i anachroniczne poczucie grzechu czaja sie za kazdym slowem wypowiedzianym w takich sytuacjach. Jest taki zart: "to moj nie-maz", "to moja nie-zona", ale to przeciez tylko zart.

Gdy zas juz ci, co ze soba zyja (sa?, mieszkaja?), daja sobie dowody wzajemnego upodobania, to co wlasciwie robia? Kochaja sie? Ale to znaczy "maja stosunek" (robi mi sie niedobrze). A jesli do "stosunku" nie dochodzi? To sie oczywiscie pieszcza. Tylko ze "piescic sie" stalo sie slowem okropnie wstydliwym. Generalnie obowiazuje eufemizm "spac ze  soba", ale czy pasuje do sytuacji trwajacej, dajmy na to kwadrans i to jako zywo bez najkrotszej chocby drzemki (nie mowiac juz o braku na te okolicznosc lozka)?

Ale przerzucmy sie na druga strone niwy - na pole cnoty. Slowo "cnota"

przestalo znaczyc "zaleta moralna", a nasza skarlala polszczyzna wspolczesna kaze mu kojarzyc sie z kroczem. Podobnie "moralnosc".

Mowienie o "tych sprawach", czyli o cnocie i moralnosci, bardzo sie stalo niezreczne. "Niewymowny" stal sie rowniez, jak by to rzec, grzech.

Jak ktos uczynil cos zlego, to co zrobil? Popelnil grzech? Dopuscil sie wystepku? Zrobil swinstwo? Zaden z tych zwrotow nie jest naturalny ani uniwersalny. A kim jest czlowiek czyniacy zlo? Dran? Lobuz? Chuligan?

Przestepca? Wszystkie slowa piekne, ale kazde z nich ma zastosowanie bardzo waskie. A ogolnego brak. Gdy zas takiego-nietakiego na wystepku przylapiemy, to co? Krzyczymy na niego czy zwracamy mu uwage? Coz za zenujacy brak dobrego wyrazenia!

Nigdy nie moglem pojac, dlaczego sprawilismy sobie tyle klopotow w sprawach zupelnie blahych. Dlaczego nie stopniujemy wprost slowa "chory"?

Dlaczego slowo "zycie" nie ma liczby mnogiej i musimy "ratowac ludzkie istnienia", a nie "ludzkie zycia"? Dlaczego "wrocic z dworu" brzmi tak dziwnie? Dlaczego nie mamy potocznego polskiego zwrotu tam, gdzie posilkujemy sie nagminnie francuskim "a propos" ("odnosnie do" jest zbyt oficjalne)? Dlaczego nie mamy dobrego slowa w sytuacji, gdy Anglicy mowia "enjoy!" ("ciesz sie", "korzystaj") albo "socialize" (dawne  "bawic", czyli udzielac sie towarzysko)? Dlaczego slowo "zegnac" jest uroczyste, wobec czego plansza z napisem "Pacanow zegna" jest komiczna?

Dlaczego brakuje zwyklego slowa wyrazajacego sklonnosc do awersji, przez co znow uciekamy sie do zartu, mowiac "jestem obrzydliwy"? Dlaczego polowa Polakow mowi "wziasc" (na wzor "siasc"), a ci, co mowia poprawnie, czyli "wziac", nieraz czuja sie, jakby popelniali blad hiperpoprawnosci?

Dlaczego nie ma zwyklego slowa na posladki (to slowo jest niezreczne, tak jak "pupa" jest dziecinna), wobec czego w powszechnym uzyciu jest ordynarny "tylek" (bardziej wulgarny od niewymownych czterech liter!)?

Dlaczego nie ma slowa na "jedno z rodzicow" (bo "rodzic" to oczywiscie ojciec)? Czemu nie wolno powiedziec "moi wlasni rodzice"? A dziecka nie spytamy "bylos grzeczne, dziecko?", chocby i grzeczne bylo?

Wzywam ludzi piora (i sam sie tej rzeczy podejmuje) do naprawy jezyka polskiego, a wiec wymyslania nowych zwrotow i korygowania znaczen slow i zwrotow juz istniejacych. To sie da zrobic! Kiedys na lamach POLITYKI zaproponowalem (w ramach konkursu), aby na weekend mowic "zapiatek"

(dzis wolalbym "popiatek"). I co? Dzieki sp. Andrzejowi Zalewskiemu z radia, ktory ten wyraz promowal, zaczyna sie go tu i owdzie uzywac. A wiec (nieprawda, ze nie mozna zaczynac zdan od "a wiec"!) do dziela, literaci! Wymyslajmy bez skrepowania i glosmy "na fejsie", w radiu, telewizji i w ogole, gdzie sie da. Nasz jezyk jest nasz wlasny i wolno nam go zmieniac. Zmieniac... umyslnie, celowo. E, to nie to. Moze raczej "zmieniac intencjonalnie"? Nie, to zbyt wyszukane. A, bylo kiedys takie

slowo: zmieniac programowo!

Jan HARTMAN

 

SPORT

 

-Mundial 2018: dyskretne bezpieczenstwo

Wladimir Putin zapewnil Seppa Blattera, ze Rosja zrobi wszystko, aby w czasie mistrzostw swiata w 2018 roku bylo bezpiecznie. Jego zdaniem ochrona musi byc skuteczna, ale nie moze byc nachalna.

We wtorek prezydent Rosji spotkal sie z szefem FIFA Seppem Blatterem w Moskwie na uroczystej prezentacji logo nadchodzacego mundialu.

Szwajcarski dzialacz zapewnil, ze Rosjanie maja pelne poparcie wladz swiatowego futbolu, poniewaz sportu nie nalezy mieszac z polityka. Zatem ukrainski konflikt nie sprawi, ze Rosji zostanie odebrane prawo organizacji mistrzostw swiata.

Natomiast Wladimir Putin obiecal, ze dolozy wszelkich staran, by zadne ekscesy nie zaklocaly przebiegu turnieju (ktory ma kosztowac ok. 15,6 miliarda dolarow). Sluzby mundurowe maja juz teraz nawiazac wspolprace, by kazdy kibic, ktory za cztery lata bedzie ogladal mecz na jednym z 12 stadionow, mogl czuc sie bezpiecznie. Jednak rosyjski prezydent podkreslil, ze wazne jest, by nikt, kto przyjedzie na turniej w 2018 roku, nie mial problemow z powodu wzmozonej kontroli.

- Srodki bezpieczenstwa powinny byc skuteczne, ale nie nadmierne czy wrecz nachalne. Nie mozna sprawiac, aby kibice albo sportowcy czuli sie niekomfortowo - powiedzial Wladimir Putin na spotkaniu z przedstawicielami swiatowej federacji pilkarskiej.

Na czas mistrzostw swiata wszystkie sluzby zostana postawione w stan najwyzszej gotowosci. Tak samo jak przed zimowymi igrzyskami olimpijskimi w Soczi, ktore odbyly sie w lutym tego roku. Mundial to kolejna wazna impreza sportowa, ktora ma pokazac ludzkie oblicze Rosji.

Nikt i nic nie moze zniweczyc staran organizatorow oraz wielomiliardowych inwestycji. Jednak o naprawe fatalnego wizerunku uksztaltowanego przez konflikt we wschodniej Ukrainie, bedzie niebywale trudno.

 

-Podly kawalek chleba

To najbolesniejsza polska wpadka dopingowa od lat i lepiej nie miec zludzen, ze surowej kary uda sie uniknac.

Wynik badania probki B u Marcina Dolegi bedzie taki sam, jaki dalo badanie probki A. Trzykrotny mistrz swiata zapewne odejdzie ze sportu na zawsze. Wie o tym dobrze prezes Polskiego Zwiazku Podnoszenia Ciezarow Szymon Kolecki, ktory sam przed igrzyskami w Atenach (2004) cudem uniknal dyskwalifikacji za doping, i trudno zrozumiec, dlaczego w pierwszych  wypowiedziach udawal Greka i robil nam niepotrzebne nadzieje.

Dzis cudow juz nie ma, inne sa przepisy, inaczej robi sie badania.

Pomylki sie nie zdarzaja. Laboratorium nie oglasza pozytywnego wyniku, jesli nie ma calkowitej pewnosci. Badane jest rowniez to, jak zakazany srodek dostal sie do organizmu - dopiero potem sportowiec staje pod pregierzem. Takie sa fakty i lepiej sie z nimi zmierzyc, zamiast przekonywac, ze to tabloidowa sensacja.

Koleckiego zrozumiec mozna tylko pod jednym wzgledem - jest zly, ze nie upilnowal, nie przekonal, byc moze nawet nie przestraszyl wlasnym przykladem. To nie pierwsza dopingowa wpadka w polskim podnoszeniu ciezarow w ostatnich miesiacach. Poprzednie przeszly prawie bez echa, ale z Dolega tak nie bedzie, bo Dolega to nie jest byle kto. Podczas ostatnich igrzysk w Londynie (2012)rozpaczalismy wraz z nim, gdy zaprzepascil szanse na pewny zloty medal. Teraz okazuje sie, ze byc moze wspolczulismy wtedy sportowcowi wcale nie czystemu, lecz takiemu, ktory w pore odstawil doping.

W podnoszeniu ciezarow farmakologiczne wspomaganie jest od zawsze, kiedys byl to po prostu zwierzecy koks praktycznie bez kontroli, dzis metody musza byc subtelniejsze. Wiele lat temu anulowano nawet rekordy swiata ustanowione przez koksiarzy, zaczeto wszystko od poczatku, ale nic sie nie zmienilo.

Powod tego nieszczescia jest wciaz taki sam. W sporcie pokolenie za pokoleniem dorasta w przekonaniu, ze bez farmakologii wygrywac sie nie da - w ciezarach, kolarstwie, lekkoatletyce, by wspomniec tylko te dyscypliny, w ktorych sytuacja jest najgorsza. Wiara w to, ze wszyscy biora, zmniejsza poczucie winy, daje alibi. Pojawiaja sie nawet sugestie, by przestac walczyc z dopingiem, bo szansa na wygrana jest rownie wielka jak przy staraniach o rozdzielenie wodki od zakaski.

Ale wladze panstw i miedzynarodowych federacji postanowily inaczej - na zwalczanie farmakologicznego wspomagania ida coraz wieksze srodki, doping staje sie przestepstwem pospolitym, lamane sa kariery sportowcow arcybogatych i pozornie bezkarnych. Jak sie wlasnie przekonalismy, trup sciele sie tez na peryferiach i wszystko zostaje po staremu.

Innej drogi nie ma, ale coraz trudniej oprzec sie refleksji, ze sport to czasem piekny, a czasem podly kawalek chleba.

Miroslaw ZUKOWSKI

(Dzien dobry -tu Polska" oprac. na podstawie "Gazety Wyborczej","Rzeczpospolitej", "Polityki", TVN24 i OnetPl)

 

Wpisz treść wiadomości.
Wpisz swój adres email.Przepisz kod z obrazka.