http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

DZIEN DOBRY- TU POLSKA

Rok XII nr 177 (3426) 27 sierpnia 2015 r.

 

Prezydent Andrzej Duda w TVP:

Z RZADEM GRAM DO JEDNEJ BRAMKI

Prezydent Andrzej Duda w wczorajszym wywiadzie telewizyjnym w TVP powiedzial, ze w Berlinie zamierza rozmawiac m.in. o kwestii ukrainskiej i zwiekszeniu obecnosci NATO w Polsce. Ocenil, ze w kwestii polityki zagranicznej "gra z rzadem do jednej bramki".

Pytany o slowa prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki o tym, ze nie ma potrzeby wprowadzania nowego formatu rozmow w sprawie konfliktu na Ukrainie, Andrzej Duda ocenil, ze ta "wypowiedz prezydenta Poroszenki zostala wycieta z szerszego kontekstu". Poinformowal, ze odbyl telefoniczna rozmowe z prezydentem Poroszenka, w ktorej mowa byla o miedzynarodowym wsparciu dla Ukrainy, w ktorym Polska moglaby uczestniczyc. Duda poinformowal, ze we wrzesniu spotkaja sie przedstawiciele jego i prezydenta Poroszenki - ze strony Polski ma to byc Krzysztof Szczerski.

Andrzej Duda zapewnil, ze wraz z rzadem "gra do jednej bramki" jesli chodzi o polityke zagraniczna. Ocenil jednak, ze rzad "prowadzi kampanie wyborcza". - Ubolewam nad tym - powiedzial prezydent.

Pytany o to, kiedy zwola Rade Gabinetowa i Rade Bezpieczenstwa Narodowego, Andrzej Duda, odpowiedzial, ze "zrobi to wtedy, kiedy uzna za stosowne". Pytany o to, czy unika spotkania z pania premier i calym rzadem, Duda powiedzial, ze "pani premier prowadzi kampanie wyborcza" podczas, gdy on prowadzi "sprawy Polski". - Rozmawiam z tymi ministrami, ktorzy bezposrednio dotycza tych obszarow, ktorymi ja sie zajmuje, bo uwazam, ze tak powinienem robic jako prezydent - przyznal Duda komentujac fakt, ze spotkal sie do tej pory z ministrem spraw zagranicznych i ministrem obrony narodowej.

-----------

Ulubionym szymlem meza przylapanego przez zone "in flagranti" na obcej dupie jest- jak wiadomo: "to nie jest tak, jak myslisz- kochanie!" W polityce, kiedy media przylapia jakiegos niedouczonego palanta na wygadywaniu ewidentnych glupot, onze palant ratuje sie wyswiechtanym , ze "moje slowa zostaly wyrwane z szerszego kontekstu". Tak bylo do tej pory, ale ratowanie tym wykretem niechetnego sobie prezydenta innego panstwa zdarzylo sie w historii dyplomacji po raz pierwszy, gdy Andrzej Duda  "wygladzal" wyrazne i publiczne  zdeklarowanie prezydenta Ukrainy Piotrka Poroszenki, ze onze ma jego- Andrzeja Dude w...dupie. Ladny mi kontekst- zreszta wszyscy widzieli i wszyscy slyszeli, ale Dudzie bylo z tym glupio, wiec i glupio zagral. Trudno- widocznie tak juz ma od dziecka. Zreszta caly ten wywiad telewizyjny byl debiutujacemu na posadzie prezydenta mlodemu czlowiekowi niepotrzebny-bo tlumaczyl sie w nim jak dzidzus przylapany na wykradaniu mamusi landrynek i rozpaczlwie zmyslal fakty nie majace oficjalnego pokrycia- o tym telefonicznym filircie z Piotrkiem P., o grze z rzadem "do jednej bramki" (jezeli tak, to dlaczego strzela samoboje?), a juz brak merytorycznej odpowiedzi na pytanie dlaczego nie chce zwolac Rady Gabinetowej i Rady Bezpieczenstwa Narodowego, chociaz premier Kopaczowa go o to prosi- jest takim samym aktem niecheci do brania odpowiedzialnosci za panstwo, jaki wykazywal Jaroslaw Kaczynski odmawiajac udzialu w posiedzeniach RBN Komorowskiemu.

W stanie najwyzszego zaniepokojenia na jakiego prezydenta narod polski dal sie nabrac Kaczynskiemu, lapie ostatniej nitki nadziei, ze sam w sobie Duda nie jest taki glupi, jak robi, tylko ma takie glupie otoczenie najblizszych doradcow w Kancelarii i wystarczy ich przegnac, albo intensywnie doszkalac, a jezeli nie wszystko, to jeszcze conieco da sie uratowac. Na razie wpadka goni wpadke i do czego to dojdzie..? -

Wasz:

Gargamel Conieco Przejety

PS. A te gadanine, ze onze- Duda jezdzi po kraju, nie tak jak Kopaczowa, w ramach kampanii wyborczej, tylko "prowadzi sprawy Polski", kwituje tak, jak uroczyste wywody mego przyjaciela proboszcza, pralata, i doktora swietej teologii o "przeubostwieniu Matki Boskiej", do ktorej zreszta odczuwam szczegolny sentyment: oj nie pierdol ze mi, Heniu nie pierdol...!

 

abujas12@gmail.com

http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

http://www.maritime-security.eu/

http://MyShip.com

 

GAZETKA NIE DOSZLA - MAILUJ: piotr.dobaczewski@pds.sos.pl

 

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:

(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER, Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.

Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436 Konieczny dopisek "Smerfny Fundusz Gargamela"

wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452 (format IBAN) wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479 (format IBAN)

BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka Konieczny dopisek "Smerfny Fundusz Gargamela Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac koniecznie Smerfny Fundusz Gargamela) lub klikajac na www.liver.pl banner "wesprzyj nas".

 

ALLELUJA I DO PRZODU!!!

Dobry Wieczor,

W dniu dzisiejszym,  26.08.2013, zaloga m/v "Ghent Max" dokonala zbiorki pieniedzy na Smerfny Fundusz Gargamela - zebrano kwote 900 zlotych (dziewiecset).

Rowniez w dniu dzisiejszym pieniadze zostaly przelane przez mojego syna Mateusza na konto SFG w Raiffeisen Bank Polska.W zalaczeniu potwierdzenie przelewu z mojego konta Inteligo.

Prosimy o potwierdzenie wplywu pieniedzy na konto Funduszu w mozliwie jak najblizszej gazetce.

Serdeczne pozdrowienia z Oceanu Indyjskiego w drodze do Chin od Kapitana i Zalogi m/v Ghent Max.

Kapitan  Czeslaw Przytarski

Gargamel: takie wiadomosci- nic, tylko bym potwierdzal i potwierdzal, co niniejszym z radoscia czynie. I z podziekowaniem, oczywiscie...

 

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza. Po chinskiej wtopie, warszawska gielda nadal doluje, ale powoli- honorowo. W mysl polskiej zasady" zesrajmy sie- nie dajmy sie..!

Dolar: 3.6937 PLN  Euro: 4.2381 PLN     Frank szw.: 3.9180 PLN    Funt:

5.7829 PLN   Gielda 26.08.2015 r.   godz. 17.00   WiG 49318.58 (-0.14%)

WiG30 2287.75 (-0.06%)

Kantor Gdansk, ul. Heweliusza 1a  SKUP- Dolar: 3.64 PLN     Euro: 4.19

PLN     Funt:5.74 PLN

Kantor Szczecin, ul. Krolowej Jadwigi 12   SKUP- Dolar: 3.67 PLN

Euro: 4.22 PLN     Funt: 5.76 PLN

 

Pogoda w kraju

Poludnie kraju opanuje kolejna fala upalow. Ponad 30 st. C pokaza termometry w okolicy Rzeszowa, Krakowa, Katowic, Wroclawia, Zielonej Gory, a takze Lodzi i Poznania. Najwiekszy skwar prognozujemy we Wroclawiu (32 st. C). Najnizsza temperature tego dnia odnotujemy na Suwalszczyznie - 27 st. C.

 

Na dobry dnia poczatek

Autoironia- czyli satyra na pisujacych do gazetki WAJCHOWY jedzie na urlop wypoczynkowy Niech odpoczywa i wraca zdrowy Nareszcie bedzie luzik w gazetce Gargamel wydrukuje kazdemu kto zechce Nie chodzi bynajmniej o tlok medialny WAJCHOWY trymuje poziom intelektualny Wznoszac go na wyzyny madrosci A to przeszkadza innym w tworczosci Tworczosci wolnej i nieskrepowanej Dla wielu obcej i niesprobowanej Smerf Kapitan na przyklad ze zgryzoty Wymysla bomby atomy i inne glupoty Wlasnie jest okazja zeby sie pokazac Opisac historie jakis problem zadac Napisac cos powaznego albo i smiesznego Nie boj sie smiesznosci szanowny kolego Chociaz o smiesznosc nie jest trudno wcale I wystarczy glupio udawac madrale Ale jesli zawsze bedziesz tylko soba I nie bedziesz na sile udawal nikogo To osiagniesz wyzyny jak Starszy WAJCHOWY Albo niziny jak autor tej strofy - CORWIN Jednakoz niziny to jeszcze nie depresja I niech przed nia broni proza i poezja CORWIN

 

NIE ZAPROSILI NAS DO NORMANDZKIEGO STOLU Mamy takie powiedzenie, ze pieklo jest brukowane dobrymi intencjami.

Polska chce byc uczestnikiem europejskiej debaty na temat Ukrainy. W naszym interesie lezy, by obecna polityka Rosji nie odniosla sukcesu.

Celem tej polityki jest rozbijanie europejskiego frontu odmowy wobec rosyjskiej agresji na wschodnia Ukraine. Polska jest czescia tego frontu.

Czy oznacza to, ze powinnismy znalezc sie przy stole rozmow wraz z Niemcami, Francja i Rosja? Moze powinnismy, lecz watpliwe, czy Rosja na to sie zgodzi. Nawet jesli to nowy prezydent Polski, a nie jego poprzednik, mialby ja reprezentowac. Rosyjskie reakcje na wybor Andrzeja Dudy byly, oglednie mowiac, mieszane.

W Moskwie Polska jest postrzegana jako strona konfliktu wywolanego przez polityke Putina wobec Ukrainy, ktora po ucieczce bylego prezydenta Janukowycza z Kijowa do Rosji probuje na nowo zdefiniowac swa polityczna tozsamosc.

Ukraina Poroszenki prowadzi swoja gre o przetrwanie jako samodzielny podmiot polityki miedzynarodowej. Mam wrazenie, ze Kijow stawia dzis na przede wszystkim na Niemcy, a kanclerz Merkel odbiera te reorientacje przychylnie, choc ostroznie. A przeciez i dla nas kluczowym partnerem gospodarczym i politycznym sa Niemcy.

Powinnismy uniknac napiec we wzajemnych stosunkach wynikajacych z kwestii ukrainskiej. Roznice koncepcji politycznych sa zrozumiale i normalne. Dobrze, ze mamy w Polsce dyskusje o naszej koncepcji polityki wobec Ukrainy. Gorzej, ze racje polskie nie trafiaja do przekonania naszym europejskim partnerom.

W tej delikatnej i skomplikowanej sytuacji nie powinno dziwic, ze gest prezydenta Dudy, apelujacego o poszerzenie tzw. formatu normandzkiego, zostal na razie zignorowany. Wewnatrzpolskie okolicznosci apelu prezydenta nie maja tu wiekszego znaczenia. Liczy sie jedno: ze do stolu rozmow Polska nie zostala jak dotad doproszona.

Nie udalo sie to jednak nie tylko ekipie Dudy, ale takze Komorowskiego i Tuska. Warszawa poniosla porazke. Rzuca to cien na polska polityke zagraniczna. Glowni gracze europejscy, Niemcy i Francja, zdaja sie nas nie potrzebowac przy "normandzkim" stole. Pukalismy, ale nie otworzono.

Przydaloby sie nam jakies sensowne zarzadzanie ta porazka, pozwalajace nam wyjsc z twarza. Uwazam, ze Polska ma w tej sprawie klopot wizerunkowy nie tylko w Rosji, ale i w Europie. Potrzebna jest wspolna akcja prezydenta i obecnego rzadu, ktora od nowa i przekonujaco przedstawi polski punkt widzenia naszym partnerom i sojusznikom, a takze Ukrainie.

Czy Duda z Kopacz i Schetyna dadza rade? Powinni, bo to nasza racja stanu.

Adam SZOSTKIEWICZ

 

RZAD W WEGLOWYM USCISKU

Przed wyborami nad stolica moze pojawic sie gorniczy dym, a w srodku zadyma. Jezeli do konca sierpnia nie zapadna decyzje w sprawie ratowania upadajacego gornictwa, to - deklaruja liderzy slaskich central zwiazkowych - marsz na Warszawe mamy jak w banku. I to taki, jakiego dawno nie bylo. Obecny rzad dostanie przed wyborami czerwona kartke, a dla przyszlego nie bedzie to znak pokoju, tylko ostateczne ostrzezenie.

O co idzie w tym poganianiu i prowadzeniu wladzy na krotkiej smyczy - bo czasu przeciez malo? Otoz do konca miesiaca miala powstac Nowa Kompania Weglowa, na bazie jedenastu kopaln starej KW. Piec kopaln KW, ktore w

2014 r. wygenerowaly lwia czesc z 2 mld zl strat netto calej Kompanii, przekazano do Spolki Restrukturyzacji Kopaln i Weglokoksu Kraj. W SRK znalazla sie m.in. kopalnia "Brzeszcze" (cwierc miliarda zlotych na minusie za poprzedni rok), ktora pozniej miala trafic do Tauronu. Tauron ma swoje dwie kopalnie, ktore w pierwszym polroczu nakopaly 214 mln start netto, wiec przed tym kukulczym jajem, podrzucanym niecnie przez wrazego panstwowego akcjonariusza, broni sie rekami i nogami.

W ostatecznosci deklaruje gotowosc jego przejecia, ale po pierwsze z obrzydzeniem, po drugie - jesli juz, to za symboliczna zlotowke. Jest jeszcze po trzecie. Chodzi o radykalne zmniejszenie zatrudnienia i dostosowanie systemu wynagrodzen do realiow - czyli do rynku. Wszystkie

12 prac Heraklesa przy tym trzecim to pikus, bo na strazy status quo stoja gornicze zwiazki zawodowe. Z kolej zwiazkowcy Tauronu popieraja swoj zarzad i zapewniaja, ze zadymia, jezeli przejecie kopalni zostanie na nim wymuszone.

Zeby Nowa Kompania Weglowa mogla przezyc najblizsze miesiace, z placeniem pensji wlacznie, musi miec na dzien dobry ok. 2 mld zlotych ze spolek kontrolowanych przez panstwo. Tymczasem smieszne pol miliarda zadeklarowal jedynie Weglokoks, ktory w NKW ma zostac wiodacym akcjonariuszem. Polska Grupa Energetyczna miala objac udzialy za 400 mln zlotych. Na 500 mln zl powinny zlozyc sie Energa, PGNiG oraz Towarzystwo Finansowe Silesia. Polskie Inwestycje rozwojowe to kolejne 600 mln dokapitalizowania. Na samym poczatku brak zainteresowania wejsciem w wegiel wykazala Enea. Ta, co niedawno wymowila "Bogdance" - ze wzgledu na cene - wieloletnia umowe na zakup wegla, co spowodowalo lawinowy spadek akcji gieldowego Lubelskiego Wegla.

Problem w tym, ze spolki energetyczne, ktore zaocznie wskazane zostaly na zbawicieli cherlawego gornictwa, nie widza w tym akcie biznesowego uzasadnienia - a co za tym idzie, nie zamierzaja angazowac sie w wydobycie wegla, nawet jezeli jest to najwiekszy producent w Europie.

Ich zarzady znalazly sie miedzy mlotem i kowadlem. Zakladaja bowiem, i maja w tym racje, ze zgodnie z nasza polityczna praktyka po jesiennych wyborach i tak zostana odwolane. Postawienie sie temu rzadowi nie stanowi wiec aktu szczegolnej odwagi. Jesli nie wykonaja nieformalnie rzadowych zalecen, to najwyzej wyleca ze stanowisk. Nic to takiego, bo jak wykonaja - to grozi im prokurator za dzialania na szkode wlasnych spolek. Wybor jest prosty.

Tak zle i tak niedobrze. Stara Kompania Weglowa sie konczy, a nowej nawet na horyzoncie nie widac. Zwiazkowcy obawiaja sie, ze niebawem kilkadziesiat tysiecy ludzi zostanie bez pracodawcy. Tu maja racje. Choc straszenie brakiem wyplat to strachy na Lachy, bo nie ma takiej opcji i sily w naszym kraju, zeby ten rzad czy kolejny nie zagwarantowal pensji pracownikom swojej deficytowej weglowej branzy (ok. 1,5 mld zl strat netto w pierwszym polroczu). Taki odwazny jeszcze sie nie narodzil.

Ale jest tez jasna deklaracja rzadu Ewy Kopacz i porozumienie ze strona spoleczna, ze do konca sierpnia powstanie nowa weglowa firma, ktorej panstwo sypnie groszem. Sa tez solenne zapowiedzi, ze Nowa Kompania Weglowa uratuje nasze gornictwo. Smiem watpic, bo wobec spadajacych cen wegla dzisiaj wymyslona koncepcja naprawy - jutro jest juz nierealna.

Ale zgadnijcie, gdzie maja to zwiazkowcy?

Rzad obiecal - niech czyni cuda. A od dawna wiadomo, ze w zadymionej atmosferze kazdy rzad na rzecz gornictwa pracuje na przyspieszonych obrotach. Wierze, ze ten rzad ma jeszcze na tyle sily, zeby rzucic kopalniom energetyczne kolo ratunkowe. Glowy poleca, ale pieniadze sie znajda. Z kolei nastepna ekipa znajdzie sie niebawem w tym samym miejscu. Totez jak przed wyborami nad Warszawa wystrzeli w gore dym - to nie bedzie on bialy i nie bedzie przypominal konklawe.

Jan DZIADUL

 

Dubieniecki w areszcie warunkowym na trzy miesiace PRZEKRET NA SLEPCA Marcin Dubieniecki, dzisiaj znany jako adwokat, kiedys wschodzaca gwiazda prawicowej partii politycznej, uslyszal zarzuty kierowania zorganizowana grupa przestepcza. Decyzja sadu trafil do aresztu na trzy miesiace. . Do aresztu trafili tez jego wspolpracownicy (Grzegorz D., Wiktor D., Katarzyna M. oraz Beata W.).

Bylo jasne, ze jezeli prokuratura wymieni Dubienieckiego, ziecia niezyjacego prezydenta Lecha Kaczynskiego, w gronie podejrzanych o wyludzenie 13 mln zl z Panstwowego Funduszu Rehabilitacji Osob Niepelnosprawnych, media rzuca sie na temat, bo to lakomy kasek.

Tymczasem warto skupic uwage nie na mezu Marty Kaczynskiej (sa w trakcie rozwodu), ale na mechanizmie przestepstwa, wysysanie pieniedzy z PFRON ma bowiem juz wieloletnia tradycje. Mowi sie, ze okazja czyni zlodzieja.

Otoz latwosc uzyskiwania dofinansowania z panstwowego funduszu stwarza nieustanne okazje.

W PFRON szwankuje system kontroli wydatkowanych srodkow. W tym przypadku pieniadze mialy byc wynagrodzeniem za prace osob niewidomych. PFRON sprawdzil, ze niewidomi sa autentyczni, ale nie potrafil (moze nie chcial albo nie mogl) zweryfikowac, czy rzeczywiscie wykonuja jakakolwiek prace.

Fundusz, mozna rzec, sam byl w tej sprawie slepy i gluchy. Prokuratura Apelacyjna w Krakowie uwaza, ze praca nie byla wykonywana. 248 niewidomych pobieralo wynagrodzenie za nic i dzielilo sie pieniedzmi z organizatorami procederu, w tym z Marcinem Dubienieckim, jego krewnym z Krakowa, nowa partnerka zyciowa i dwojgiem innych osob. Z tej piatki trzy osoby maja dodatkowy zarzut prania brudnych pieniedzy. Po prostu:

aby uzasadnic posiadanie forsy, ktorej legalnego pochodzenia nie mozna bylo dowiesc, przepuszczano wyludzone kwoty przez firmy i konta w rajach finansowych.

13 mln zl to suma pobudzajaca wyobraznie, ale to zaledwie promil srodkow corocznie wyplywajacych z budzetu i za posrednictwem PFRON trafiajacych do osob niepelnosprawnych. Roczne dofinansowanie inwalidow to 3,5 mld zl, a ok. 200 mln zl z tej sumy stanowia dotacje nieprawidlowe, w tym wyludzone. Grup przestepczych specjalizujacych sie w pozyskiwaniu nienaleznych pieniedzy z PFRON jest wiele.

Nie wiemy, czy Marcin Dubieniecki, ktorego adwokat oswiadczyl, ze jego klient zyczy sobie, aby media uzywaly pelnego brzmienia imienia i nazwiska, popelnil zarzucane mu czyny. On sam przed prokuratorem do winy sie nie przyznal i odmowil skladania wyjasnien. Wiemy natomiast, ze dzialalnosci tego czlowieka od lat towarzyszyla aura niedopowiedzen i roznego rodzaju podejrzen (m.in. sprawa ulaskawienia jego znajomego).

Latwo dzisiaj wskazujac na bliskie zwiazki Dubienieckiego z PiS, rzucac cien na te partie. Nie ma takiej potrzeby. PiS sam potrafi stworzyc sobie strefe nadzwyczaj glebokiego cienia, nie potrzebuje do tego ziecia bylego prezydenta. Dubienieckiego z ta partia polaczyl raczej przypadek niz ideologia. Gdyby nie malzenstwo pewnie swe ambicje polityczne (takowe mial, chcial przeciez kandydowac do parlamentu z pierwszego miejsca na liscie PiS) realizowalby w SLD, czyli w partii, w ktorej waznym lokalnym dzialaczem byl jego ojciec. Byc moze przylgnalby do PO albo PSL. W orbicie kazdej partii politycznej kraza podobne postaci.

Opowiesc o szajce, ktore wyludzila 13 mln zl z PFRON, to ostatnie ustalenia krakowskiej prokuratury. Wydaje sie, ze juz pora, aby zmienic zasady kontroli srodkow przekazywanych do PFRON i stamtad wedrujacych dalej. W przeciwnym razie krakowskie sledztwo niczego nie zmieni. Sad orzeknie, kto jest winny i w jakim stopniu, ale szybko pojawia sie nastepcy. Moze mniej nosni medialnie, bo bez nazwisk z pierwszych stron gazet, ale rownie bezwzgledni i chciwi. Do tego stopnia, ze bez skrupulow zorganizuja kolejny przekret na slepca.

Piotr PYTLAKOWSKI

 

DROBNE GRZESZKI PREZYDENTA

1.

Prezydent Andrzej Duda w trakcie swojego zaprzysiezenia powiedzial o

sobie: "jestem czlowiekiem niezlomnym, czlowiekiem wiary".

Rzadko sie zdarza, zeby osoba publiczna - a juz z pewnoscia polityk - mowila o sobie w taki sposob. I takim jezykiem. To raczej przywilej obserwatorow obywateli i odbiorcow slow oraz czynow osob publicznych. To my, "zwykli zjadacze chleba", stajemy sie "cenzorami" ich dzialan, by po namysle i ocenie wydac sad. Kazdy zgodnie ze swoim sumieniem.

I rzeczywiscie, zdarza sie, ze - patrzac na zycie czlowieka, na jego wybory - mowi sie powszechnie o kims: "to jest czlowiek niezlomny".

Przykladowo: czlowiekiem niezlomnym byl ostatni przywodca powstania w warszawskim getcie, Marek Edelman. Mowimy tez o kims: "to jest czlowiek wiary". Przykladowo: czlowiekiem wiary dla milionow Polakow (i nie

tylko) byl Jan Pawel II.

Andrzej Duda mowiac o sobie, ze jest "czlowiekiem niezlomnym" i "czlowiekiem wiary", pokazal, jak sadze, swoje poczucie moralnej wyzszosci. Ma do tego oczywiscie prawo. Tyle ze w ten sposob bardzo wysoko - przede wszystkim dla samego siebie i swoich poczynan - zawiesil moralno-etyczna poprzeczke.

Przypuszczam, ze dla wiekszosci z nas, a juz z pewnoscia dla piszacego te slowa, jest to poprzeczka wrecz nie do przeskoczenia. By nie rzec - ujrzenia. Nie jestem ani czlowiekiem radykalnej niezlomnosci, a moja wiara raczej jest utkana z szeregu watpliwosci niz oczywistych pewnosci.

2.

Dlatego przyznaje: ogarnelo mnie rozczarowanie, kiedy zdalem sobie sprawe, ze prezydent Andrzej Duda - czlowiek prawy, niezlomny i glebokiej wiary za jakiego sie podaje, i chce, zeby tak go postrzegac - rozmienia swoj zdobyty co dopiero kapital na drobne. Podam kilka przykladow, opisywanych zreszta ostatnio przez media. Przykladow, ktore daja do myslenia:

Po pierwsze, Andrzej Duda byl jednym z tych europoslow, ktorzy zatrudniali asystentow na fikcyjnych etatach.

Po drugie, Andrzej Duda nadal "blokuje etat" na Uniwersytecie Jagiellonskim, choc w kampanii upominal sie gorliwie o prace dla mlodych.

Po trzecie, Andrzej Duda jeszcze jako posel RP podrozowal na koszt Sejmu do Poznania, zeby wykonywac obowiazki poselskie. Tyle ze w tym czasie prowadzil na prywatnej uczelni wyklady, za ktore pobieral wynagrodzenie.

3.

Powie ktos, machajac reka: to sa drobne sprawy. Albo: to zli dziennikarze czepiaja sie prezydenta Andrzeja Dudy. Albo: Makowski szuka na sile dziury w calym.

To prawda, ze uchybienia - a raczej grzeszki, by uzyc blizszego prezydentowi Dudzie jezyka teologicznego - nie sa az tak wielkie. Ba, moze nawet po nagieciu prawa czy odpowiedniej interpretacji zdarzen da sie czyny pana prezydenta Dudy wytlumaczyc, choc on sam sie do tego nie kwapi.

Tyle ze w przypadku czlowieka, ktory chce wyznaczac standardy publicznej moralnosci, ktory do obiegu publicznego jako kryterium oceny poczynan politykow wprowadza kategorie grzesznosci - to slabe pocieszenie. Kiedy wiec widze, jak te drobne grzeszki prezydenta Dudy wychodza na swiatlo dzienne i jak sa zarazem przez "czlowieka niezlomnego" i "czlowieka wiary" banalizowane, to na mysl przychodza mi slowa z Biblii, ktore zapisal sw. Lukasz: "Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej bedzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy bedzie" (zob. Lk 16,10).

Te slowa sw. Lukasza zapewne zna prezydent Andrzej Duda. Ciekawe, co by czul, gdyby je dzis sobie przypomnial?

Jaroslaw MAKOWSKI

 

KACIK KAPITANA SMERFA

Witaj Gargamelu

Moja zaloga doniosla mi ze we francuskim szybkim pociagu kolejny arabski bojownik/ terorysta chcial przejsc do historii. Bez problemu wniosl kalasza by pobawic sie w strzelanego, ale dwoch dzielnych amerykanskich turystow plus angielski gentleman rozbroilo patalacha. Toz to jest alegoria historii Europy. Najpierw europejczycy wpuszczaja do siebie roznych bandytow w ramach poprawnosci politycznej i rownosci spolecznej ( faszysci, komunisci, muzulmanie), a potem dzielni Amerykanie musza nam pokazac ze bez nich zgineli bysmy marnie. Czyli potomkowie kultury Johna Wayna znow gora.

Tam mlodzi

ludzie od dziecka maja dostep do broni, ich kultura przesaczona jest przemoca ale i poczuciem sprawiedliwosci. Happy end- dobry wygrywa bo postawil sie zlym i wygral. My tak sie boimy aby nie stracic cnoty poprawnosci politycznej, ze wpuscimy murzyna chorego na AIDS, a nasze wspaniale kobiety daly rade w ramach goscinnosci zarazic sie w ponad 90 przypadkach. Wpuszczajac czarnucha wiedziano ze byl chory ale niepoprawne politycznie bylo go pogonic. No to pogratulowac. Teraz bedziemy piescic i szelescic  piata kolumne arabskich uchodzcow z Afryki. Na lekcjach ucza ze cywilizacja powstala w Afryce i przyszla do Europy. Moze to i prawda, lecz gdy cywilizacja bialego czlowieka kolonizowala Afryke za krolowej Wiktorii tworzac np imperium brytyjskie, to europejscy farmerzy potrafili hodowac bydlo i produkowac mleko, mieso i przetwory. Potem ruska swolocz wyposazyla murzynow w kalachy i ci zrzucili imperialistyczne jarzmo, pogonili bialasow i po dwoch latach zniszczyli wszystko, co bialy czlowiek stworzyl- polecam historie Zimbabwe, czy jak to sie tam pisze- np przystepnie opisuje to Wilbur Smith. Wracajac do tematu bezpieczenstwa. Wyszkolono mnie, nie wiem po co, na statkowego oficera bezpieczenstwa i podobno ma mi je zapwenic glupi manual, z ktorego dokladnie nic nie wynika. Na plage piracka probowano odpowiadac budujac slynne cytadele, zupelnie zapominajac o lekcji historii, jaka byla linia Maginota. Piractwo w Somalii ustalo, bo znalezli rope I zeby zachecic inwestorow, rzad wynajal najwiekszego pirata zeby zrobil porzadek I wytrzebil konkurencje. W Somalii zadzialalo, ale niestety pokazalo innym jak bezbronne sa statki. Teraz dla odmiany lapia nas w siatki w Nigerii I okolicy, a w Singapurze i Indonezji napady rabunkowe zmienily czestotliwosc z jednego w tygodniu do kilku dziennie. Ja sie zastanawiam jak dlugo jeszcze bedziemy chowac glowe w piasek i udawac ze cywilizacja dziala I te wszystkie piekne konwencje maja sens dla kogos wiecej niz stada upasionych politykow, ktore uchwala je dla naszego DOBRA. Majac te wszystkie kody i konwencje skutecznie zapomnielismy o zdrowym rozsadku. Ale historia ma to do siebie, ze kolem sie oczy I moze za kilka lat bialy czlowiek zrzuci okowy poprawnosci politycznej i zrobi porzadek z tym burdelem, czego sobie i wszystkim plywajacym zycze:

Smerf  KAPITAN

 

SPORT

-Dyskobol z agrafka

W Ptasim Gniezdzie znow atrakcje od rana: Piotr Malachowski i Robert Urbanek awansowali do finalu rzutu mlotem, Kamila Licwinko - do finalu skoku wzwyz. Czwartkowym wieczorem dla jednych Bolt i reszta, dla nas Anita, Bolt i reszta Gdyby nie Piotr Malachowski, w polskiej lekkiej atletyce byloby stanowczo zbyt smutno. Dzieki niemu zas, eliminacje trzymaly w napieciu dobre pol godziny, no i zakonczenie bylo dobre, co, jak w filmie, ma znaczenie.

Pan Piotr zrobil tak: wszedl do kola, zakrecil, popatrzyl na to co wyszlo (wyszedl dysk niemrawo lecacy w okolice 58. metra) i probe celowo spalil. Pierwsze koty za ploty. Do drugiego rzutu podszedl niby bardziej skupiony, ale gdzie tam: 59,08; do granicy spokoju, ustawionej wysoko, na 65. metrze, jeszcze tyle murawy, ze ho, ho.

No i u polskiego kandydata do zlota pojawil sie stres. Dla jednych oznacza to paraliz postepowy, dla innych pobudke i przyplyw koncentracji. Dla Malachowskiego na szczescie to drugie, choc dyskobol szczesciu pomogl starym sposobem: pare razy mocno dzgnal sie agrafka w reke, dolozyl pare obelzywych slow pod wlasnym adresem, w celu wzmocnienia efektu.

Moze niektorych to zdziwi, ale sposob dziala - 65,59 m, zolta linia pokonana, drugi wynik eliminacji jest, slabosci glowy (bo przeciez nie ciala), zwyciezone. - Bylem zbyt pewny siebie i rozluzniony. Gdy wiedzialem, ze nie czuje sie najlepiej, bylo calkowicie inaczej, adrenalina mnie mobilizowala. Teraz wyszedlem z zalozenia, ze jak na treningach rzucam prawie 70 m, to 65 nie powinno byc zadnym problemem.

Okazalo sie, ze jaja zostawilem w hotelu, mam nadzieje, ze je znajde do finalu. Najtrudniejsze zadanie chyba mam za soba, choc medal tez nie bedzie latwo zdobyc - mowil, juz nieco spokojniejszy.

Po krotkim wahaniu mistrz dodal jeszcze pare slow, ktore dobrze swiadcza o jego zurominskim wychowaniu. - Chcialbym jednak przeprosic ludzi, ktorzy ogladali transmisje z eliminacji, bo padlo z moich ust tyle tzw.

slow, ze az mi wstyd. Jestem zdegustowany swoja postawa - rzekl, zapewniajac, ze w finale nawet urwana noga, nie powstrzyma go od walki.

Final dyskoboli zaplanowano na sobote od 13.50 czasu polskiego, wiec latwo sprawdzic. Robert Urbanek tez tam bedzie. Drugi z Polakow wybral bardziej spokojny sposob awansu. Pierwszy rzut - 62,97; drugi - 64,23 i bylo wiadomo, ze wystarczy (to byl piaty wynik eliminacji). Trzecia probe mogl spalic, co uczynil.

W sprawie awansu Kamili Licwinko, halowej mistrzyni swiata z Sopotu dobre wiesci przyszly juz po jej czwartym skoku (wysokosc 1,92 m pokonana w pierwszej probie, wczesniej 1,85 tez w pierwszej i 1,89 w drugiej).

Sedziowie uznali, ze nie beda dluzej meczyc szczuplych pan, skoro 13 z nich skoczylo 1,92 m, to eliminacji wystarczy, po co tracic czas w celu wyeliminowania tylko jednej osoby na wysokosci o dwa centymetry wyzszej.

Pani Kamila, co zrozumiale, tez byla wdzieczna i zapewniala polskich dziennikarzy, ze starac sie bedzie wykorzystac zgromadzona w sobie energie w celach wszystkim wiadomych.

Eliminowali sie jeszcze biegacze na 1500 m (rzadzili Kenijczycy), biegaczki na 5000 m (rzadzily Etiopki), panie skaczace w dal (Ivana Spanovic ustanowila rekord Serbii - 6,91, brytyjska wieloboistka Katarina Johnson-Thompson probuje wziac odwet za trzy spalone skoki w siedmioboju, nawet dobrze jej poszlo - 6,79) i plotkarki na 100 m. W tej ostatniej konkurencji awans do polfinalu zdobyla Karolina Koleczek i to z tzw. duzym Q, co oznacza dobre miejsce, a nie czekanie na wystarczajaco dobry czas (czyli male q). Czas polskiej plotkarki - 13,05.

Czwartkowy wieczor, jak wiadomo, zarezerwowany jest dla Anity Wlodarczyk i (z zachowaniem wszelkich proporcji) Usaina Bolta. Ona rzuca bardzo daleko zlotym mlotem, on znow odpiera sily zla w osobie Justina Gatlina w finale sprintu na 200 m. Role dodatkowe, lecz znaczace: trojskoczkowie i biegaczki na 400 m. Jedno jest pewne - nie wygra Kenijka lub Kenijczyk, z tej racji, ze w tych finalach reprezentantow Kenii nie ma.

Krzysztof  RAWA

(Dzien dobry -tu Polska" oprac. na podstawie "Gazety Wyborczej","Rzeczpospolitej", "Polityki", TVN24 i OnetPl)

 

 

Wpisz treść wiadomości.
Wpisz swój adres email.Przepisz kod z obrazka.