http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

DZIEN DOBRY- TU POLSKA

Rok XII nr 145 (3337) 27 maja 2015 r.

 

Wystrychniety na...Dudka

Jezeli Andrzej Duda choc przez chwile pomyslal, ze prezes Jaroslaw da mu rzadzic nizaleznie, to oznacza, ze mamy Prezydenta ciezkiego frajera, a madra stara dewiza powiada, ze "ludzkosc ma wiecej pozytku z inteligentnej kanalii niz z drobrodusznego naiwniaka" Jak znam zycie (a prezesa Kaczynskiego tez), to z Palacu Prezydenckiego wygnane bedzie  po Komorowskim wszystko lacznie z myszami nawet, a w Kancelarii Prezydenta nie ucow nawet sprzataczka szorujaca kible. Prezes zadba o wszystko, a najbardziej o to zeby "niezalezny" (wlasnie przed chwila zglosil wymagana w konstytucji rezygnacje z czlonkostwa w PiS) prezydent z PiS-owskiego nadania mial "odpowiednich ludzi na odpowiednich miejscach" czyli ...na pewno nie tych, ktorych sobie sam wybierze. Jak ta podkreslana "niezaleznosc" wyglada mozna bylo zobaczyc juz w trkacie kampanii wyborczej. Jednego dnia Duda publicznie powiedzial cos od siebie, a nastepnego- po wieczornej odprawie u Prezesa i w mysl otrzymanych instrukcji- mowil w tej samej sprawie cos zupelnie...odwrotnego. Zreszta dziwilbym sie gdyby bylo inaczej, bo nie po to PiS wydal na ulokowanie Dudy w prezydenckim Palacu ciezkie miliony, zeby sobie teraz chloptas brykal, jak zrebaczek na pastwisku. Komorowski tez klamal bezczelnie podkreslajac na wiecach "ja nie mam nad soba prezesa". Prezesa nie mial, ale Kopaczowa jako prezeske Platformy z milionami na utrzymanie Gajowego pod zyrandolem- jak najbardziej. A wiadomo: kto ma kase, ten ma wladze. Teraz, jak wiesc niesie, na przegranych salonach rozlegaja sie jeki i zale, ze "tyle szmalu  poszlo, jak psu w dupe". Ja mam natomiast przychowany do jutrzejszej gazetki  fajny kawalek z "Rzeczpospolitej" kto w PiS-ie krecil w tej kampanii lody dla Andrzejka Dudy i jak Prezes poganial dla "niezaleznego kandydata" personel, straszac opieszalych utrata lask na listach wyborczych do sejmu i szastal milonami. Po to zeby zafundowac nam niezaleznego od siebie prezydenta? Zeby w to uwierzyc trzeba byc idiota. A ja za takiego sie nie uwazam. Czego i Wam zyczy- Wasz:

Gargamel Przytomniak

abujas12@gmail.com

http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

http://www.maritime-security.eu/

http://MyShip.com

 

GAZETKA NIE DOSZLA - MAILUJ: piotr.dobaczewski@pds.sos.pl

 

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:

(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER, Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.

Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436 Konieczny dopisek "Smerfny Fundusz Gargamela"

wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452 (format IBAN) wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479 (format IBAN)

BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka Konieczny dopisek "Smerfny Fundusz Gargamela Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac koniecznie Smerfny Fundusz Gargamela) lub klikajac na www.liver.pl banner "wesprzyj nas".

 

M  O  N  I  K  A

5 czerwca w Bieszczadach  XII -ty juz  bieg o "zasluzonej" nazwie "Rzeznia", a w nim Rzeznicy Gargamela- dobiegna i zwycieza ! A my z nimi Emotikon wink przynajmniej sercem i duchem. Bedzie ciezko, to wie kazdy maratonczyk, ktorz biegnie 42 km a tu drugie tyle (prawie 80 km) i to w gorskim terenie, upstrzonym gorkami, dolami, blotem i surowa ale piekna natura bieszczadzka.

Nasi Blochowie- Marek (kapitan) i Agnieszka (nauczycielka) dadza rade - to twarde sztuki.Wybiegane. Ale dopingu potrzebuja i prosze o kibicowanie druzynie Blochow Emotikon smile.

Jak informuje Was od kilka dni, Rzeznicy Gargamela pobiegna "w intencji" 23- letniej  marynarskiej  podopiecznej Smerfnego Funduszu Gargamela od 9 lat, chorej na mukowiscydoze Moniki Marony, ktorej zycie uratowac moze tylko przeszczep pluc w wiedenskiej klinice (koszt- bagatela: 120 tys.euro!) Ale Stowarzyszenie Liver,a w nim Nasz Czlowiek- Nieoceniony Slawek Janus sporo juz- jak sam mowi- "skolowal" w przerozny sposob i damy rade- jesli pomozecie. Mozecie np. "wykupywac" kilometry, jakie maja do przebiegniecia Rzeznicy Gargamela. Tych kilometrow jest na trasie "Rzezni" okolo 80. Jezeli np zadeklarujecie po 2 (dwa) zlote za kazdy kilometr, to- zaleznieod tego  ile przebiegna Blochowie w limitowanym czasie bedzie zupelnie fajna sumka. Mozna tez dokladac premie za dobiegniecie do mety w krotszym od limitowanego czasu, dajac np zlotowke za kazda minute Ale mozna tez- tak jak moi dwaj synowie- nie wdawac sie w szczegoly.

Mlodszy -Witek, naukowiec z Holandii zadeklarowal wczoraj "na Rzeznikow dla Moniki" 150 euro, a ja bylem ciekaw jak na to zareaguje starszy- Kuba, z InterManageru.

Kuba odpisal mi przed chwila "krotko i na temat" :

-Dobrze. Daje GBP 150 :)

No i fajnie. Teraz kolej na Przyjaciol i Znajomych...

 

ALLELUJA I DO PRZODU!!!

Witaj Gargamelu

W imieniu polskiej czesci zalogi Donata Schulte przesylam 2000 pln na dzieciaki Potwierdzenie w zalaczniku poprosze o potwierdzenie na lamach gazetki Pozdrawiam Starszy Wajchowy JJ

Gargamel: No, no...! Wielkie dzieki!!!

 

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza. Warszawska gielda nadal zle odbiera prezydenta Dude...

Dolar: 3.7898 PLN   Euro: 4.1279 PLN     Frank szw.: 3.9864 PLN

Funt: 5.8386 PLN   Gielda 26.05.2015 r.   godz. 17.00    WiG 55553.99

(-0.72%)    WiG30  2671.21  (-0.93%)

Kantor Gdansk, ul. Heweliusza 1a  SKUP- Dolar: 3.74 PLN     Euro: 4.08

PLN     Funt: 5.79 PLN

Kantor Szczecin, ul. Krolowej Jadwigi 12 SKUP- Dolar: 3.77 PLN    Euro:

4.11 PLN      Funt: 5.81 PLN

 

Pogoda w kraju

W calym kraju  chlodno- od 11 stopni na Lubelszcyznie do 16 stopni na Dolnym Slasku. Wszedzie moze takze spasc deszcz. Poza tym silny wiatr w porywach dochodzacy do 60 km/h.

 

Na dobry dnia poczatek

Tesciowa na lozu smierci, Stan agonalny, oczy w slup itd. Przy lozku rownie skupiony ziec wpatruje sie w tesciowa. Nagle do pokoju wpada mucha,  zaczyna latac z kata w kat, a tesciowa wodzi oczami:

mucha w lewo- ona  w lewo, mucha w prawo,  ona oczami w prawo I tak dluzszy czas. Nagle mocno poirytowany ziec nie wytrzymuje:

- Sie mamusia nie rozprasza!

(Nad. K. Lewanowicz)

 

ZADOWOLENI, POSLUCHAJCIE WKURZONYCH!

1.

Rzady i politycy padaja dzis ofiara swoich wczesniejszych, krotkotrwalych strategii. Od lat bowiem wmawiano wyborcom, ze w zasadzie polityka stracila moc. Ze polityka i moc, pod wplywem globalizacji, dokonaly spektakularnego rozwodu.

W ten oto sposob politycy zrzucali z siebie odpowiedzialnosc za rzadzenie, przekonujac zaskoczonych takim obrotem sprawy wyborcow, ze w zasadzie nic, jako politycy, nie moga zrobic. Ze maja spetane rece miedzynarodowymi umowami, prawami i finansowymi regulacjami. A jesli tak, to polityka - a zatem i politycy sami - pozbyli sie instrumentow do tego, by realnie zmieniac rzeczywistosc. Polityka zostala sprowadzona do tego, by jedynie rzeczywistoscia zarzadzac.

Jak na te sytuacje zareagowali wyborcy? Najpierw: niedowierzaniem!

Potem: zdziwieniem! Jak to, mowili zaskoczeni, przeciez po to oddajemy wladze politykom, by ci, podejmujac decyzje, czynili nasze zycie lepszym, by poprzez swoje dzialania podnosili komfort zycia, by wprowadzali takie zasady, ktore zmniejszaja nierownosci spoleczne, ulatwiaja prowadzenie firm, tworza dobre spoleczenstwo. Kiedy jednak dociera do ludzi, ze to wszystko bajki dla doroslych dzieci, dzisiejsi wyborcy dochodza do wniosku, ze - jak mowi bulgarski politolog Ivan Krastev - nie ma juz znaczenia, czy rzadzi lewica, czy prawica, bo polityka gospodarcza pozostaje w zasadzie taka sama.

Czy zatem wybory to zupelna fikcja? Czy wyborcy - jak Europa dluga i szeroka - nie maja juz na nic chocby najmniejszego wplywu? Nie do konca.

Dzisiejsi wyborcy juz wiedza, ze ich glos ma zasadniczo wplyw na jedna, kluczowa z punktu widzenia elit politycznych rzecz. A mianowicie:

dokonujac aktu wyborczego, moga zmienic rzadzace elity.

I dzis, jesli wyborcy udaja sie do urn, to wlasnie w tym jednym celu:

nie po to, by zmienic polityke, szczegolnie gospodarcza, bo w to przeciez juz nie wierza, ale po to, by zmienic rzadzacych - prezydenta, premiera, rzad. To bodaj ostatnia rzecz, na jaka wplyw maja dzis wyborcy. I z niej korzystaja.

Jesli wiec w Polsce ktos chce realnie rzadzic, a nie tylko zarzadzac, musi na nowo polaczyc polityke z moca. Nie moze tylko zarzadzac, ale przekonac ludzi, ze realnie rzadzi, zmieniajac - poprzez rzadowe decyzje i programy - rzeczywistosc gospodarcza, spoleczna i polityczna. Polityka i moc, po okresie separacji, znow musza sie ze soba zejsc!

2.

Od dawna bylo tez jasne, ze w Polsce nie ma glebokiego konfliktu ideologicznego, za to narasta gleboki konflikt miedzypokoleniowy.

Dzisiejsi czterdziesto- i piecdziesieciolatkowie, do ktorych i piszacy te slowa sie zalicza, to "dzieci transformacji". W duzym stopniu ludzie, ktorzy - jak to sie mowi - stali sie "beneficjentem przemian".

To "Pokolenia Zadowolonych", ktore - gdy rodzila sie wolna Polska - nie mialo problemu ze zdobyciem dobrej pracy. Zajmowalo kierownicze stanowiska. Przejmowalo media. Opanowywalo kulture. Tworzylo polityke.

Ba, to ludzie ktorzy sa zadowoleni z kraju, w jakim zyja, ale przede wszystkim ze swej sytuacji zyciowej. To ludzie generacji, ktora jest zadowolona z tego, jak jest. Nie chca przelomowych zmian. Nie rozumieja, ba, nie slysza, gdy ktos zaczyna skamlac, ze Polska to kraj bez przyszlosci, panstwo ograniczonych szans tylko dla czesci obywateli. Bo ci, ktorzy sa beneficjami transformacji, zyja podlug zasady: "Jutro bedzie takie, jak dzis. Tylko lepsze".

Sek w tym, ze zadowoleni zapomnieli o jednej, fundamentalnej wartosci, ktora sprawila, ze to dzis oni ciesza sie stabilnoscia i dobrobytem zyciowym. O solidarnosci. Skoncentrowani na sobie, na wlasnym sukcesie i autonomii, przeoczyli rosnacy w sile prekariat, czyli Pokolenie Wkurzonych. Pokolenie, ktore zyje podlug zupelnie innego dogmatu, sprawdzajacego sie do stwierdzenia: "Jutro bedzie takie, jak dzis. Tylko gorsze". Trzon prekariatu tworza dzis ludzie mlodzi. I jedyne, co slysza z ust zadowolonych czy socjologow, to to, ze sa "straconym pokoleniem" i ze mamy kryzys, a wiec nie stac na panstwo opiekuncze.

Wszystko to sprawia, przekonuje Guy Standing, autor prac o prekariacie, ze prekariuszki i prekariusze zdradzaja poczucie alienacji i instrumentalizacji, w ktorym musza dzialac. Dzialania i postawy wyplywajace z niepewnosci prowadza do oportunizmu. Nie wisi nad nimi "widmo lepszej przyszlosci", ktore dawaloby im poczucie sensu, ze to, co mowia, robia czy czuja dzis, wywola silne lub wiazace oddzialywanie na ich dlugofalowe relacje. Prekariat, notuje Standing, doswiadcza obecnie "czterech A": gniewu (angor), anomii (anomie), niepokoju (anxiety) oraz alienacji (alienation).

Co jest owocem takiej atmosfery spolecznej? "Wkurzony Obywatel", ktorego w dzialaniu zobaczylismy przy urnach w ostatnia niedziele. To mlodzi, "nowi biedni", majacy rozmaite przekonania polityczne, ktorzy jednakowoz nie maja nic wspolnego z bezbronnymi bezdomnymi, jakich spotykamy na Dworcu Centralnym w Warszawie. "Nowi biedni" uzbrojeni sa w najnowsze gadzety. Takze ich markowe ubrania nie zdradzaja, by zapelniali szeregi kloszardow.

I dlatego nie dajmy sie sie zwiesc. "Nowi biedni" maja dosc srodkow, by wegetowac, ale za malo, by myslec z nadzieja o jutrze. To pokolenie z perspektywa dlugotrwalego bezrobocia lub godzenia sie na prace dorywcze i grubo ponizej ich kwalifikacji i ambicji. A taka sytuacja rodzi w nich wscieklosc i gniew. Slusznie wiec ostrzega nas Stephane Hessel w slynnym manifescie "Czas oburzenia": "(.) wscieklosc jest odrzuceniem nadziei.

Powiedzialbym nawet, ze jest zrozumiala, a mimo to nie jest mozliwa do zaakceptowania, poniewaz nie pozwala uzyskac rezultatow, ktore zapewne moze przyniesc nadzieja".

Jaroslaw MAKOWSKI

 

PREZYDENT DUDA

Andrzej Duda i jego zwolennicy zdecydowanie wygrali wybory. Naleza im sie gratulacje, wyrazy uznania i obietnice wspolpracy dla wspolnego dobra.

Wybory prezydenckie przeksztalcily sie w plebiscyt na temat rzadow koalicji PO-PSL. Mimo ze Polska przezywa dobry okres (najwyzszy laczny przyrost PKB w latach 2007-2014 w Unii Europejskiej), silnie odczuwane jest znuzenie i zniecierpliwienie, potrzeba zmiany.

W waznych dziedzinach, takich jak ochrona zdrowia, wymiar sprawiedliwosci, edukacja, poprawa nie jest zadowalajaca. Oczekiwania sa rozbudzone, mozliwosci ich zaspokojenia - mniejsze. W obozie rzadzacym zapanowalo zmeczenie, wyczerpanie, brak nowych idei w sytuacji, kiedy ciepla woda w kranach jest czyms oczywistym i niewystarczajacym. Mlodzi wyborcy, w warunkach wysokiego w tej grupie bezrobocia, nie czuli sie spokojni o swoja przyszlosc. Do tego trzeba dodac afery i skandale.

Prezydent Komorowski jeszcze kilka miesiecy temu cieszyl sie bardzo wysokim uznaniem.

W miare pelnienia swojego urzedu prezydent oddalal sie  jednak od wyborcow, nie znalazl "chemii" ze zwolennikami zmian, uspil swoich zwolennikow.

Popelnil takze kilka bledow, np. zapowiadajac referendum w sprawach ustrojowych (JOW-y, referenda, finansowanie partii politycznych, rozstrzyganie watpliwosci podatkowych).

Hasla wyborcze prezydenta (zgoda i bezpieczenstwo) nie trafialy do wyborcow, z ktorych wiekszosc nie parla do zgody, tylko do zmiany, i nie czula sie niebezpiecznie. Gesty swiatopogladowe (podpisanie konwencji antyprzemocowej, zgoda na in vitro) okazaly sie niewystarczajace, jasna postawa w sprawie stosunkow panstwo-koscioly pobudzily duchowienstwo przeciwko prezydentowi.

Andrzej Duda okazal sie nadspodziewanie dobrym kandydatem. W ciagu kilku miesiecy z polityka trzeciego rzedu wybil sie na prezydenture.

Inteligentny, wyksztalcony, mlody, znacznie mlodszy od pokolenia prezydenta i jego otoczenia w palacu. Z rodzina jak z obrazka. Dobry mowca i polemista, nie stroni od demagogii i grepsow w rodzaju wreczenia choragiewki Platformy swojemu antagoniscie.

Polityk zdyscyplinowany, ktory w pierwszej debacie zwracal sie do Komorowskiego per "panie prezydencie", w drugiej debacie mowil juz wylacznie per "pan". Andrzej Duda okazal sie kandydatem bardzo pracowitym, od pierwszej do ostatniej chwili. Okazal sie takze bardzo hojny w obietnicach, ktore rozdawal na lewo i na prawo. Najwazniejsza z nich, skrocenie wieku emerytalnego, bylaby zabojcza.

Lacznie obietnice poczynione przez Andrzeja Dude obliczane sa na ponad

200 mld zlotych, tego zaden budzet nie wytrzyma. Obietnice dla gornikow i nierentownych kopaln. Budzet drogo zaplaci za zwyciestwo kandydata PiS.

Andrzej Duda jest politykiem konserwatywnym, za nim stoi Prawo i Sprawiedliwosc, mozna oczekiwac zmian w dziedzinie "nadbudowy" - historia, Smolensk, katecheza na swiadectwie maturalnym, uzaleznienie polityki od Kosciola, zapowiedz utworzenia jeszcze jednej, odrebnej instytucji do obrony dobrego imienia - wszystko to przed nami.

Przed nami takze odpowiedz na pytanie, w jaki sposob sukces Andrzeja Dudy i opozycji wplynie na wybory parlamentarne. Czy oboz wladzy otrzasnie sie po ciosie, jaki otrzymal?

Daniel PASSENT

 

LISTY Z MORZA

 

Drogi Gargamelu!

Po raz kolejny w demokratycznej Polsce zwyciezyla demokracja.

Po raz kolejny, tak jak zwyciestwem demokracji byl bezkrawy tryumf "Solidarnosci", kolejne zmiany rzadow - w tym rozwiazanie Parlamentu przez bedaca u wladzy ekipe Pana Kaczynskiego, starcia wyborcze Panow Walesy i Kwasniewskiego, czy starcie z politycznej sceny SLD.

Zadecydowaly glosy tych, ktorzy pracujac normalnie nie sa w stanie zamknac domowego budzetu.

BO UBOSTWO JEST UPOKARZAJACE. Miliony Polakow powiedzialy "NIE" upokorzeniu przez ubostwo.

Obecne czasy nie sa moze najlepsze na wprowadzenie rewolucyjnych zmian, ale zadne czasy nie sa dobre na rewolucje. Natomiast ewolucja systemu jest jak najbardziej potrzebna. W obecnej Polsce mozna zyc pelnia zycia pod warunkiem, ze starcza na to srodkow. Dlatego juz dzisiaj "syci i bogaci" obawiali sie zmiany, zwracajac sie ku rokujacemu bezpieczenstwo ustepujacemu Prezydentowi. Po jego porazce wypada jednak pogodzic sie z tym faktem i zyczliwie kibicowac poprawianiu Polski.

Bo mlodzi powiedzieli inaczej i przejmuja paleczke w sztafecie pokolen.

Wasz Prezydent - nasz Premier - juz bylo. I calkiem niezle to dziala, gdy dwubiegunowy system nie jest jedynie mechanizmem wyborczego show i fikcyjnej karuzeli stanowisk, ale mechanizmem wzajemnej kontroli.

Na pytanie "Co sadzisz o wyniku wyborow prezydenckich?" - odpowiedz uzyskana na burcie brzmi: Tak wybral Narod i nalezy to uszanowac. To "We, People" - glosujac tak, czy tak, czy tez wcale nie glosujac - oddalismy swoj zbiorowy glos.

Pozdrawiam -

MFK - Stary z Daminy.

 

Pan i wladca?

Dumnym posiadaczem dyplomu kapitanskiego jestem juz od 2012, aczkolwiek awansu jeszcze sie nie doczekalem mimo kilku wnioskow. Czasu nie marnuje - obserwuje roznych kapitanow w pracy i staram sie jaknajwiecej od nich nauczyc.

Zastanawia

mnie w tym wszystkim jedna rzecz: rola kapitana w czasach ISM. A dokladniej mowiac opis obowiazkow kapitana na statku - w pierwszym punkcie pisza o tym, ze kapitan jest przedstawicielem armatora/ownera/managera i odpowiada za to iz ISM jest wdrozony i przestrzegany na statku. W skrocie - jego decyzje i polecenia musza byc zgodne z ISM, jedynie w sprawach safety moze odbiec od przepisow bo ma tzw. overriding authority. Jednak czesc z obserwowanych przeze mnie kapitanow dosc swobodnie podchodzi do zapisow ISM tlumaczac sie ze to ich statek i poki oni sa kapitanami to bedzie tak jak oni chca (podejrzewam ze poki ktos ich nie podpierdzieli albo nie beda mieli dokladnego audytu to dalej tak beda robic).

Wiec jak to jest (Panowie Kapitanowie, Starsi Oficerowie, Starsi Mechanicy i inni plywajacy) - kapitan jest Panem i Wladca i moga mu naskoczyc czy tez te czasy minely bezpowrotnie z wprowadzeniem ISM? Prosze o konstruktywne opinie Z pozdrowieniami Egon Olsen (Starszy Oficer)

 

Z zycia sfer

ALBO TELEWIZJA, ALBO KULTURA

Wybory na prezydenta sie skonczyly, ale konkurs na czlonkow zarzadu telewizji publicznej trwa nadal.

Telewizja ta od lat zarzadzaja osoby rekomendowane przez partie polityczne i trzeba powiedziec, ze zarowno w opinii tych osob, jak i rekomendujacych je partii taki system zarzadzania sie sprawdza. Dlatego uzasadniony niepokoj wzbudzily plany obalenia tego systemu przez troje startujacych w konkursie kandydatow zwiazanych z tzw. kultura.

Wprawdzie decyzja rady nadzorczej TVP wszyscy troje odpadli juz z konkursu, ale niestety nie potrafia sie z tym pogodzic. Bezsensownie upieraja sie, ze spelniaja konkursowe kryteria, a czlonkom rady zarzucaja niedochowanie starannosci proceduralnej, co jest akurat zarzutem chybionym.

Osobiscie uwazam, ze eliminujac trojke kandydatow, ktorzy mogli konkurs wygrac, a zdaniem rady nie powinni, rada dochowala wyjatkowej starannosci. Zwlaszcza ze podejmujac decyzje o wykluczeniu, rada kierowala sie obiektywnym kryterium, zgodnie z ktorym wyklucza te osoby, ktore jej nie pasuja i sie jej nie podobaja. Poniewaz trojka kandydatow reprezentujacych swiat kultury spelniala to kryterium, musiala odpasc, co wydaje sie logiczne i dowodzi, ze konkurs przebiega prawidlowo.

Zreszta konkurs konkursem, ale umowmy sie, ze wybory zarzadu TVP to sprawa powazna i ktos to musi kontrolowac, podejmujac niepopularne decyzje o odpadnieciu tych czy innych kandydatow, zeby nie zapanowala wolnoamerykanka, a do zarzadu trafily nie te osoby, co trzeba.

Od lat slyszy sie demagogiczne hasla, ze telewizje publiczna nalezy odebrac partiom i oddac niezaleznym fachowcom zwiazanym z kultura, chociaz wiadomo, ze kultura stanowi dla funkcjonowania TVP powazne zagrozenie. Programy kulturalne sa przewaznie trudno zrozumiale, generuja straty i powoduja paniczna ucieczke reklamodawcow oraz duzej czesci widzow do stacji prywatnych, ktore z kultura nie maja nic wspolnego. Niektorzy uwazaja, ze w tej sytuacji jedyna szansa telewizji publicznej jest zdecydowane postawienie na takich ludzi, rekomendowanych przez partie polityczne, ktorzy do kultury podchodza ostroznie i z nalezytym dystansem.

Na korzysc telewizji nadzorowanej przez partie dobitnie przemawia fakt, ze jest to telewizja przewidywalna, po ktorej wiadomo, czego sie spodziewac. Trudno natomiast wyobrazic sobie, do czego moga doprowadzic telewizje rzady osob przesadnie kulturalnych, kompetentnych i niezaleznych, za to pozbawionych rekomendacji partyjnych. Osoby niezalezne i kompetentne w swojej arogancji zawsze beda uwazac, ze najlepiej sie do wszystkiego nadaja i osobiscie nie wykluczam, ze znajdzie sie dla nich miejsce w wielu instytucjach. Z tym ze nie ma pewnosci, czy akurat w zarzadzie TVP.

Slawomir MIZERSKI

 

SPORT

 

-Wrocili po puchar

Dzis w Warszawie Dnipro - Sevilla, pierwszy final rozgrywek klubowych w Polsce.

Trzy lata po mistrzostwach Europy Warszawa na jeden wieczor znow stanie sie centrum pilkarskiego swiata. Miejscem, gdzie spelniaja sie marzenia.

- Wiem, ze nie jest to final Ligi Mistrzow. Ale Liga Europejska to tez wielkie wydarzenie, tez znaczace trofeum, po zdobyciu ktorego przechodzi sie do historii. Gdy decydowalem sie na transfer do Sevilli, mialem z tylu glowy marzenie, by zagrac w Warszawie - opowiadal kilka dni temu Grzegorz Krychowiak.

Polski pomocnik przez kilkanascie miesiecy stal sie gwiazda nie tylko Sevilli, ale i calej ligi hiszpanskiej. Dziennik "Marca", telewizja SkySports i portal UEFA wybraly go do jedenastki sezonu. A jego klub przygotowal na jutrzejszy wieczor specjalne stroje, podobne do tych, w jakich Polska grala o trzecie miejsce na mundialu w 1974 roku.

- Grzesiek mowi, ze w Warszawie bedziemy czuli sie jak w domu. Apelowal do kibicow, by przyszli w bialo-czerwonych barwach i dopingowali nas tak samo jak reprezentacje - przypomina prezes broniacej trofeum Sevilli Jose Castro. Razem z fanami z Hiszpanii, ktorym klub doplacil do wejsciowek i biletow lotniczych, stworza oni najliczniejsza grupe na Stadionie Narodowym (ponad 15 tys.). - Bede musial nauczyc sie kilku slow po polsku, zeby im za to podziekowac. Od kiedy przekazalismy puchar Warszawie, powtarzalismy, ze szybko po niego wrocimy i slowa dotrzymalismy.

Pierogi i hymn

Puchar ten, wykonany ze srebra i mocowany na marmurowym cokole, to najciezsze z trofeow przyznawanych przez UEFA. Wazy 15 kilogramow, ma 65 cm wysokosci, 33 cm szerokosci i 23 cm glebokosci. Nie ma zadnych uchwytow. Powstal w pracowni Bertoniego w Mediolanie. Zwyciezca dostaje na wlasnosc pelnowymiarowa kopie. Krychowiak obiecal, ze w przypadku triumfu zabierze kolegow na polska kolacje z pierogami, a w radiu odspiewa klubowy hymn.

Sevilla ma juz swoje miejsce w historii Stadionu Narodowego. Byla pierwsza druzyna, ktora strzelila tu bramke. W kwietniu 2012 roku pokonala Legie 2:0, a oba gole zdobyl Senegalczyk Baba Diawara, w zakonczonym wlasnie sezonie wypozyczony do Getafe.

Dzis zobaczymy zupelnie inny zespol, juz bez sprzedanego do Barcelony Ivana Rakiticia, ale nie mniej grozny. Ze skutecznym Kolumbijczykiem Carlosem Bacca, ktory w kazdej z innych wielkich lig, gdzie nie ma Ronaldo czy Messiego, bilby sie o korone krola strzelcow, oraz Stephane'em Mbia, kapitanem reprezentacji Kamerunu i partnerem Krychowiaka na srodku pomocy. Zespol niepokonany od dziewieciu meczow, a prowadzony od dwoch lat przez Unaia Emery'ego - wedlug przeciekow przyszlego szkoleniowca Milanu.

Trener Dnipro Myron Markiewicz na razie pracuje na swoje nazwisko, ale jest przynajmniej kilka powodow, by mu kibicowac. Urodzony we Lwowie, swietnie mowiacy po polsku pianista amator, wielbiciel talentu Fryderyka Chopina, wiele razy laczony byl z klubami ekstraklasy. Seville porownuje do Napoli, z ktorym jego zawodnicy niespodziewanie rozprawili sie w polfinale. - Prezentuja podobny styl, maja znakomitych pilkarzy, ktorzy sa w stanie stworzyc wiele sytuacji. To troche powoduje u nas bol glowy, ale moja obrona - przynajmniej do dzisiaj - grala na bardzo wysokim poziomie. A nasz apetyt rosnie w miare jedzenia - zapowiada Markiewicz.

Byloby grzechem powiedziec, ze Dnipro w finale znalazlo sie szczesliwie.

Po drodze pokonalo przeciez nie tylko Napoli, ale i Olympiakos czy Ajax Amsterdam. A rzut oka na sklad druzyny potwierdza, ze nie jest to zbior przypadkowych zawodnikow.

Jewhen Konoplianka byl jednym z odkryc Euro 2012, od tego czasu interesuja sie nim zagraniczne kluby. Jewhen Selezniow to byly krol strzelcow ligi ukrainskiej, zdobyl oba gole w polfinale. A bramkarz Denys Bojko swoimi pewnymi interwencjami dba o komfort kolegow z ataku.

- Skoro sa tutaj z nami, to musieli wykonac przynajmniej tak samo ciezka prace jak my. A my wiemy, ile nas to kosztowalo. Zreszta, jak mozna lekcewazyc zespol, ktory wyeliminowal Napoli? - pyta Krychowiak. - Zdajemy sobie sprawe, ze wszyscy juz nam ten puchar faktycznie przyznali, ale Ukraincy nie maja co liczyc na to, ze nie wyjdziemy odpowiednio zmotywowani.

Wyjatkowa ceremonia

Motywacja jest tym wieksza, ze dla Sevilli zwyciestwo w Warszawie to ostatnia szansa na gre w przyszlym sezonie Ligi Mistrzow. Takiej stawki nie mial dotychczas zaden final.

Mecz bedzie transmitowany do ponad 100 krajow. Poprzedzi go 15-minutowa ceremonia otwarcia, podobno najbardziej spektakularna w historii rozgrywek. Spotkanie poprowadzi 44-letni Anglik Martin Atkinson, ktory sedziowal?m.in. polfinal LM Juventus ?- Real w Turynie (2:1).

Tomasz WACLAWEK

 

Zbigniew Boniek przetarl szlak

Stefan SZCZEPLEK przypomina...

Osmiu polskich pilkarzy zdobywalo najwazniejsze europejskie puchary.

Grzegorz Krychowiak ma szanse powiekszyc te liste.

Polski klub nigdy nie wywalczyl zadnego z europejskich pucharow.

Najblizej byl Gornik Zabrze. W 1970 r. dotarl do finalu rozgrywek o Puchar Zdobywcow Pucharow, przegral jednak z Manchesterem City 1:2.

Moglismy sie wiec cieszyc z sukcesow tych Polakow, ktorzy wyjechali za granice. Dlugo na to czekalismy. Marzenia spelnil i z kompleksow wyleczyl Polakow Zbigniew Boniek. W roku 1982 przeszedl z Widzewa do Juventusu, a juz w nastepnym wystapil w finale rozgrywek o Puchar Mistrzow. Hamburger SV jeszcze wtedy byl lepszy od turynczykow, ale nadchodzily dwa lata supremacji Juventusu. W 1984 r. wywalczyl on Puchar Zdobywcow Pucharow, pokonujac w finale w Bazylei FC Porto 2:1. Boniek strzelil zwycieska bramke dla Juve, ale nie byl to pierwszy gol Polaka w finalach. Tego zdobyl dla Gornika Stanislaw Oslizlo. Boniek wbil tez dwa gole Liverpoolowi w meczu o Superpuchar Europy (1984), a kilka miesiecy pozniej pokonal mistrzow Anglii ponownie.

Tym razem Liverpool i Juventus spotkaly sie na stadionie Heysel w Brukseli w walce o Puchar Mistrzow. Ten mecz, rozegrany niemal dokladnie

30 lat temu (29 maja 1985 r.), przeszedl do historii pilki z powodu tragedii, do jakiej doszlo na trybunach. W efekcie ataku pijanych kibicow angielskich smierc ponioslo 38 Wlochow i jeden Belg. Mimo to pilkarze wyszli na boisko, zeby rozegrac "mecz na cmentarzu".

Juventus wygral 1:0. W 59. minucie szarza Bonka zakonczyla sie faulem Gary'ego Gillespiego. Szwajcarski sedzia Andre Daina przyznal Juventusowi rzut karny. Byl zbyt daleko od miejsca zdarzenia i nie zauwazyl, ze Gillespie sfaulowal Bonka przed polem karnym. Michel Platini nie przejal sie tym. Wykorzystal jedenastke i Juventus zdobyl puchar.

W slady Zbigniewa Bonka poszedl jego kolega z Widzewa i reprezentacji Polski Jozef Mlynarczyk. Byl bramkarzem FC Porto, ktore w 1987 r. w Wiedniu sensacyjnie pokonalo Bayern. Do legendy przeszedl strzal pieta, dzieki ktoremu Algierczyk Rabah Madjer wbil gola, a Porto wygralo 2:1.

Kilka miesiecy pozniej Mlynarczyk wywalczyl Superpuchar Europy (po zwyciestwie nad Ajaxem) i - jako jedyny Polak - Puchar Interkontynentalny. Na stadionie w Tokio Porto pokonalo Penarol Montevideo. Mlynarczyk opowiadal, ze mecz rozgrywano w temperaturze minusowej, przy padajacym sniegu z deszczem. Bramkarz nie czul rak, bronil instynktownie, ale skutecznie.

Pierwszym Polakiem, ktory wygral Lige Mistrzow, byl Jerzy Dudek w barwach FC Liverpool. W finale z AC Milan, rozgrywanym w roku 2005 w Stambule, Anglicy przegrywali juz 0:3. Po przerwie odrobili straty, a Dudek wslawil sie niewiarygodna obrona strzalu Andrija Szewczenki.

Dzieki temu doszlo do serii rzutow karnych. "Dudek dance" przyniosl bramkarzowi slawe na calym swiecie. Polak obronil dwa karne, Liverpool zwyciezyl.

Tomasz Kuszczak tez jest zwyciezca LM, ale jako rezerwowy bramkarz Manchesteru Utd. (final z Chelsea w Moskwie, 2008).

Czterech Polakow wywalczylo Puchar UEFA. Pierwszym byl Andrzej Buncol (Bayer Leverkusen, 1988, po finalach z Espanyolem Barcelona), po nim Tomasz Rzasa i Euzebiusz Smolarek (Feyenoord). W roku 2002 Feyenoord wygral z Borussia Dortmund 3:2. Rzasa gral w finale, a Smolarek nie.

Ostatnim zwyciezca Pucharu UEFA z Polski byl Mariusz Lewandowski.

Wywalczyl go w 2009 r. w barwach Szachtara Donieck, po zwyciestwie nad Werderem Brema 2:1. Pora na Grzegorza Krychowiaka i pierwsze zwyciestwo Polaka w Lidze Europejskiej.

(Dzien dobry -tu Polska" oprac. na podstawie "Gazety Wyborczej", "Rzeczpospolitej", "Polityki", TVN24 i OnetPl)

 

Wpisz treść wiadomości.
Wpisz swój adres email.Przepisz kod z obrazka.