http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

W dniach 21-25 lipca strona www nie będzie uaktualniona z powodu wakacyjnego wyjazdu :)

DZIEN DOBRY - TU POLSKA

Rok XI nr 193 (3044) 20 lipca 2014 r.

SPORTOWY WEEKEND

abujas12@gmail.com

http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

http://www.maritime-security.eu/

http://MyShip.com

 

KOLARSTWO

Rafal Majka wygral 14. etap Tour de France. Jest to drugie w historii i pierwsze po 21 latach przerwy zwyciestwo Polaka na najwiekszym kolarskim wyscigu swiata. Zolta koszulke utrzymal Vincenzo Nibali.

21 lat, od zwyciestwa Zenona Jaskuly, polskie kolarstwo musialo czekac na taki sukces.

Gdy ruszyla ucieczka, Polak nie zastanawial sie dlugo i mimo wyczerpania po wczorajszym etapie, na ktorym byl drugi, ruszyl za rywalami.

- Zawsze bylem drugi czy trzeci, a dzis wiedzialem, ze musze zaatakowac na podjezdzie, bo tylko tego rodzaju atak moze dac mi zwyciestwo - powiedzial na mecie Majka. Rzeczywiscie Polak zaatakowal na ostatnich kilometrach. Ucieczka, ktora uksztaltowala sie wczesniej, stopniowo sie rozpadala, a w koncowce zostalo w niej trzech kolarzy. Ostatecznie Majka zdecydowal sie zaatakowac, w najlepszym momencie jadac samotnie, mial ponad minute przewagi nad rywalami. Wtedy peleton wchlonal ostatnie pozostalosci po wczesniejszej ucieczce.

Wtedy w pogon za Majka rzucil sie lider wyscigu Vincenzo Nibali. Gonil go ponad trzy kilometry, ale ostatecznie Polakowi udalo sie utrzymac przewage i dojechac do mety 24 sekundy przed Wlochem.

Dzieki temu Polak wskoczyl tez na pozycje lidera w klasyfikacji najlepszych gorali, w ktorej ma tyle samo punktow co Joaquim Rodriguez.

W klasyfikacji generalnej prowadzi niezmiennie Vincenzo Nibali. Ma ponad cztery minuty przewagi nad Alejandro Valverde i Romainem Bardetem.

Najwyzej sklasyfikowany Polak - Michal Kwiatkowski - spadl na 17.

pozycje i ma juz 19 minut i 24 sekundy straty.

 

PILKA NOZNA

Stanowski: "Liga przygnebionych"

I co, tak po prostu usiadziemy przed telewizorami i zaczniemy ogladac lige? Albo pojdziemy na stadion, zeby popatrzec z bliska? Jak to zrobic?

Jak zapomniec o poziomie finalow mistrzostw swiata i jak jednoczesnie wymazac z glowy coroczna kompromitacje pucharowa? Jak na tych pilkarzy patrzec z zyczliwoscia? No jak?

I co, tak po prostu usiadziemy przed telewizorami i zaczniemy ogladac lige? Albo pojdziemy na stadion, zeby popatrzec z bliska? Jak to zrobic?

Jak zapomniec o poziomie finalow mistrzostw swiata i jak jednoczesnie wymazac z glowy coroczna kompromitacje pucharowa? Jak na tych pilkarzy patrzec z zyczliwoscia? No jak? Podpowiedzcie mi, bo nie wiem. Widze parking wygladajacy jak sala wystawowa podczas targow motoryzacyjnych w Genewie, widze stadion, ktory uroda dorownuje obiektom mundialowym. A potem widze gre w pilke: zalosna po stokroc. Co z tym zrobic? Jeszcze sie liga nie zaczela, a zawodnicy juz zdazyli wszystko obrzydzic. Juz nas obrzygali swoja gra.

Trudny jest romans z polska ekstraklasa. Patologiczny. Kazdy z nas wraca do tej ligi jak niejedna bita zona do meza pijaka. Nie wiadomo dlaczego.

Gdyby chciec zastosowac jakiekolwiek racjonalne argumenty, na kartce wypisac z lewej strony plusy, a z prawej minusy, niestety plusow nie byloby zadnych. Nie w dzisiejszych czasach, gdy od dowolnego stadionu na swiecie jestesmy oddaleni jednym przyciskiem pilota. A jednak sport wymyka sie logice i dlatego ta nasza liga ogladana jest chetniej niz angielska czy hiszpanska. Patrzec bedziemy na nia z niesmakiem, wykrzywiac sie bedziemy i odwracac wzrok, ale nie uronimy nawet minuty.

Tak juz mamy.

W srode i czwartek wprowadzono nas w odpowiedni nastroj, w zasadzie podczas tych dwoch dni mielismy lige w pigulce, wszystko to, co wydarzy sie w calych rozgrywkach, tylko w roznych miejscach i w roznej skali.

Nasze kluby (Legia, Lech) pokazaly, co potrafia, albo raczej czego nie potrafia, z powodu organizacyjnej kompromitacji Ruch musial zagrac w Gliwicach na pustym obiekcie, kibice Wisly naobrazali kierownictwo i trenera, bazgrzac cos na transparentach, natomiast mlody napastnik Podbeskidzia - Sebastian Bartlewski - majac 1,5 promila alkoholu we krwi, przygrzmocil w miejska latarnie, gdy probowal uciec policji. W tym zawiera sie wszystko: z jednej strony wieczne rozczarowanie i niski poziom sportowy nawet u lokalnych gigantow, z drugiej niedowlad organizacyjny, ciagnace sie miesiacami klotnie kibicow, a w tle gowniarz za kolkiem, pijany tuz przed startem ligi. Jak zawodnicy wychodza na boisko - zle. Jak nie wychodza na boisko, tylko na miasto - jeszcze gorzej.

O Legii i Lechu napisano juz duzo, o kibicach Wisly tez sporo, klopoty wszelakie Ruchu to juz temat przemielony na sto sposob, natomiast Bartlewskiemu medialnie sie prawie upieklo. Byloby niesprawiedliwoscia robic z zawodnika Podbeskidzia przedstawiciela wszystkich ligowcow, typowego pilkarza, bo calkiem mozliwe, ze to po prostu skrajny duren - nawet jak na warunki tej branzy. Ale mozna sie zastanawiac, czy dzisiaj gracze nie sa wychowywani bezstresowo przez zestresowanych trenerow. Ilu takich Bartlewskich jeszcze mamy? Dwa dni do ligi, a chlopak pijany. 20 lat, dosc nieudany pierwszy sezon w ekstraklasie, ale ciagle z szansami na wybicie sie.

Wydawaloby sie, ze kto jak kto, ale ktos taki od dziesieciu dni bedzie wiercil sie w nocy i przekladal z boku na bok, bo w glowie kotlowanina

mysli: zagram czy nie zagram? Jesli zagram, to jak? Co zrobic? Jak strzelic? Jak okiwac? Ktoz ma sie przejmowac pilka, ktoz ma zyc meczami, jesli nie taki wlasnie Bartlewski? To mial byc dla niego sezon prawdy.

Albo w gore, albo w dol. Wydawaloby sie, ze to jest ta chwila, gdy zawodnik koncentruje sie tylko na pilce. W czasie sezonu, wiadomo, pojawia sie zmeczenie, rozczarowanie, frustracja. Ale teraz? Teraz to czlowiek siedzi jak na szpilkach i czeka. Probuje rzutem na tasme cos u trenera ugrac, blysnac w treningu, w gierce. Ostatnia prosta. A Bartlewski sie uchlal. Potem wsiadl za kolko. Jeszcze byl z kolega, wiec zgaduje, ze tez z pilkarzem. A co.

Ludzie popelniaja bledy, ale mam nadzieje, ze Bartlewskiego nigdy w ekstraklasie nie zobacze. Nie mam tolerancji dla pijanych kierowcow.

Pijany kierowca jest jeden ruch kierownica od bycia morderca. I dla przykladu mozna byloby tego pilkarza wyrzucic poza nawias. Czym by sie zajal w zyciu? Nie moja sprawa. Niech zbiera truskawki, podobno jest taki wysyp tych owocow, ze brakuje rak do pracy. Bartlewski ma zdrowy kregoslup, silne nogi - pasuje jak znalazl. Druga szansa? Gdyby kogos rozjechal, to ofiara nie mialaby drugiej szansy. Plaga pijakow za kierownica jest w Polsce tak ogromna, ze trzeba z nia walczyc, takimi akcjami rowniez. Dlatego proponuje akcje: Stop pijanym pilkarzom.

Pilkarz, ktory po alkoholu bedzie prowadzil auto: dyskwalifikacja dozywotnia. Z automatu. Zbyt wiele osob zginelo na drogach, by ciagle machac reka.

Bartlewski: napastnik, ktory nie strzelil zadnego gola. Bardziej niebezpieczny na drogach niz na boisku. Na smietnik historii z nim.

Niech sluzy za przyklad: chcesz grac w tej lidze, to cokolwiek soba reprezentuj. Chca niektorzy zawodnicy ze swojego zycia robic niekonczaca sie libacje - ich sprawa. Kiedy odpalaja swoje auta, to juz nie ich.

Wraca wiec ta liga, w ktorej juz przed startem wszyscy lecza kaca.

Bartlewski leczy kaca, Legia i Lech juz w podlych nastrojach, w Wisle niekonczaca sie awantura, w Ruchu problemy, w Szczecinie stracili dwoch najwazniejszych zawodnikow, zadnego z nich faktycznie nie sprzedajac (to dopiero rekord swiata), w Bydgoszczy ciagla depresja i wybite szyby, Belchatow jeszcze w ekstraklasie nie zagral, a juz ma zamknieta jedna z trybun Mozna by tak wymieniac dlugo. Tylko Lechia na tym balu sprawia wrazenie wesolka, ale wszyscy dobrze wiemy, ze to sie moze zmienic w mgnieniu oka.

I kibice przed telewizorami: jeszcze niczego nie obejrzeli, a juz maja dosyc. To sa rozgrywki organizowane przez masochistow dla masochistow.

Masochizm: znajdowanie przyjemnosci w zadawaniu sobie cierpien lub poddawaniu sie im.

 

Wy pytacie, Mateusz Borek odpowiada: "Jestem rozczarowany transferami"

1.Co pan powie o grze Legii w meczu z St Patrick's?

Na te chwile wyglada to tak, jakby mistrzowie Polski byli zupelnie nieprzygotowani do projektu pt. Liga Mistrzow. Przede wszystkim jestem rozczarowany transferami. Nie tak dawno z Legii odszedl za grube pieniadze Dominik Furman, i szczerze mowiac mialem nadzieje, ze chociaz polowa pieniedzy z jego sprzedazy zostanie przeznaczona na wzmocnienie druzyny. Niestety, tak sie nie stalo i na Lazienkowskiej wyladowali pilkarze, ktorzy nie gwarantuja walki o awans do LM. Igor Lewczuk? Ok.

Jest to bez watpienia jeden z najlepszych prawych obroncow w naszej lidze, ale akurat na tej pozycji, to mistrzowie Polski maja kim grac.

Natomiast przestawianie bylego pilkarza Zawiszy na srodek defensywy, czyli pozycje na ktorej ostatni raz gral w Zniczu Pruszkow, ladnych pare lat temu, to chyba nie jest to najlepszy pomysl. Albo Arek Piech. Z calym szacunkiem dla niego, ale wiara w to, ze akurat on da Legii awans do Ligi Mistrzow... Coz, wierzyc mozna.

W ogole z Piechem to jest ciekawa sprawa, bo z tego co wiem, bardzo chcial miec go w druzynie Henning Berg. Skoro tak bardzo go chcial, to naprawde nie rozumiem dlaczego przegrywajac 0:1 nie wpuscil go na boisko chociaz na 30 minut.

Jak juz przy napastnik jestem, to dwa slowa o Orlando SA. Portugalczyk przyjechal do Warszawy, udzielil stu wywiadow, zrobil sobie kilka selfie przed lustrem bez koszulki i na tym jego aktywnosc na polskiej ziemi by sie skonczyla, bo w pilke to za duzo nie gral. A jak gral, to slabo.

Patrzac na te transfery tym bardziej sie dziwie, ze Berg nie chcial miec w kadrze Bartlomieja Pawlowskiego, ktory byl do wziecia za 400 tysiecy euro. Jak na pilkarza z takim potencjalem, to grosze. Na miejscu prezesa Lesnodorskiego nie pozwolilbym norweskiemu trenerowi na przepuszczenie takiej okazji i po prostu bym Pawlowskiego do Legii sprowadzil.

Berg musi wszystkim udowodnic, ze jego zatrudnienie przy Lazienkowskiej mialo sens. Obrona mistrzostwa, to byl obowiazek. Prawdziwa weryfikacja jego umiejetnosci, to europejskie puchary. Jesli tu sie nie wykaze, to trzeba bedzie sie powaznie zastanowic czy ten ruch mial sens.

2. Czy zgadza sie Pan z Mariuszem Rumakiem, ktory stwierdzil, ze porazka w Estonii nie byla kompromitacja?

Dla mnie kompromitacja jest mowienie, ze porazka w Estonii nie byla kompromitacja. Zycze Lechowi wszystkiego najlepszego, bo zawsze wspieram wszystkie polskie druzyny w pucharach, ale Kolejorz po prostu musi awansowac do nastepnej rundy. Malo tego uwazam, ze zespol trenera Rumaka powinien tez przejsc nastepna runde, niezaleznie od tego czy bedzie gral z Motherwell czy Stjarnan. Bo tych kompromitacji maja juz w Poznaniu serdecznie dosc. Miedz Legnica, Olimpia Elblag, Zalgiris Wilno... Nikt nie chce dopisac do tej listy JK Nomme Kalju.

3. Czy Lechia dolaczy do najlepszych druzyn w Polsce?

Na pewno. Nowe otwarcie w Gdansku zapowiada sie naprawde dobrze. Po pierwsze dzialacze tego klubu zrobili naprawde ciekawe transfery. Po drugie w Trojmiescie jest glod dobrej pilki. I cos mi podpowiada, ze jesli beda dobre wyniki, to i frekwencja na stadionie powinna byc wysoka.

Wiele osob twierdzi, ze Lechia bedzie miala problemy ze zgraniem.

Szczerze? Jak slysze takie opinie, to chce mi sie smiac. Jezeli ktos umie grac w pilke, to nie bedzie mial takich problemow, tylko po dwoch, trzech spotkaniach towarzyskich juz bedzie wiedzial o co chodzi kolegom i spokojnie sobie poradzi.

 

Niemczyk do prezesa PZPN: "Zgas Pan swiatlo, Panie Boniek"

Panie Boniek, zgas Pan swiatlo w zwiazku, ktory ma najwieksze dotacje w polskim sporcie i jednoczesnie najgorsza pozycje ze wszystkich dyscyplin. Wyslij Pan tych wszystkich trenerkow do Kolonii - pisze w felietonie na lamach Przegladu Sportowego Andrzej Niemczyk.

Triumfem reprezentacji Niemiec zakonczyly sie wspaniale i emocjonujace mistrzostwa swiata w pilce noznej. Nikogo nie powinno dziwic, ze kibicowalem druzynie prowadzonej przez Joachima Lowa. Przeciez polowe doroslego zycia spedzilem w Niemczech, mialem tam zone, a dwie moje corki posiadaja niemieckie obywatelstwo. Cieszac sie z triumfu Niemcow w finale, zadumalem sie nad miernota wspolczesnej polskiej pilki noznej.

Przeciez w latach 70. obie reprezentacje byly na tym samym poziomie!

Tyle ze my od tamtego czasu pograzalismy sie w degrengoladzie, a nasi zachodni sasiedzi tworzyli lepszy system, ktorego fundamentem bylo i nadal jest ksztalcenie trenerow. Ich Akademia Trenerska w Kolonii, w ktorej sam doksztalcalem sie jako selekcjoner reprezentacji RFN siatkarek, jest ceniona na calym swiecie. Podczas zajec siedzialem w jednej lawce obok Franza Beckenbauera. Wymienialismy sie pogladami i doswiadczeniami, sledzilismy trendy i prace naukowe.

Dlatego osmiele sie wystapic dzis z apelem do prezesa Polskiego Zwiazku Pilki Noznej. Panie Boniek, zgas Pan swiatlo w zwiazku, ktory ma najwieksze dotacje w polskim sporcie i jednoczesnie najgorsza pozycje ze wszystkich dyscyplin. Wyslij Pan tych wszystkich trenerkow do Kolonii.

Za trzy-cztery lata wprowadz Pan nakaz, by wszystkie zespoly ekstraklasy wystawialy mlodziez i przestaly kupowac miernych obcokrajowcow. W kazdym klubie musza ponadto funkcjonowac akademie trenerskie. Bo co nam daja Orliki, skoro nie ma na nich specjalistow, poprawnie szkolacych nasza mlodziez? Trenera reprezentacji prosze wziac z Borussii Dortmund i to bez ogladania sie na koszty. W koncu tyle pieniedzy juz Pan utopil w blocie. Jurgen Klopp w Borussii juz pokazal, jak sie pracuje z Polakami, bylby wiec idealnym kandydatem do kadry. Jesli to wszystko zostanie wprowadzone w zycie, po pieciu-szesciu latach bedziemy mieli szanse zrownac sie z najlepszymi w Europie i na swiecie. To jedyna szansa na to, by polska pilka nozna wrocila do poziomu z lat 70. Wtedy w PZPN bedzie mozna zapalic swiatlo.

W innych dyscyplinach mamy podobne problemy, poniewaz wszedzie kuleje szkolenie trenerow. Podstawa mocnego sportu sa wyksztalceni szkoleniowcy, ktorzy musza byc dobrymi pedagogami i psychologami, by przekazac naszej mlodziezy to samo, co liczace sie w sporcie nacje.

Kiedys Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie byla kolebka edukacji trenerow, dzis stala sie szkolka menedzerow turystyki, sportu, hotelarstwa. Gdzie dotarlismy?! Co stalo sie z polska mysla trenerska?!

Zostalismy 30 lat z tylu za najlepszymi i nie mozemy ruszyc do przodu.

Nie majac dobrych trenerow, nie bedziemy mieli kolejnych Lewandowskich, Winiarskich czy Kurkow. A i te gwiazdy polskiego sportu nie sa produktami dzialania systemu. To sa rodzynki, indywidualnosci, ktorych komus nie udalo sie zepsuc. W mojej ukochanej siatkowce mamy swietnie zorganizowane Siatkarskie Osrodki Szkolne. Wydajemy na nie niesamowite pieniadze. Pytanie, czy trenerzy, ktorzy zajmuja sie ta mlodzieza sa wystarczajaco wyksztalceni i przygotowani? Bo jesli nie, mozemy sie obudzic z reka w nocniku i swiadomoscia, ze przy tak duzych wydatkach nie uzyskalismy tego, co powinnismy.

 

EKSTRAKLASA PILKARSKA

1 KOLEJKA

Podbeskidzie-Pogon Szczecin 2-3

Leczna-Wisla Krakow 1-1

Legia-Belchatow 0-1

Jagiellonia-Lechia Gdansk 2-2

Lech Poznan-Piast Gliwice 4-0

Zawisza Bydgoszcz-Korona Kielce 2-0

Slask Wroclaw-Ruch Chorzow 2-0

W poniedzialek Gornik Zabrze-Cracovia

 

-Pilkarze Lechii Gdansk rozpoczeli sezon w T-Mobile Ekstraklasie od remisu w Bialymstoku z Jagiellonia 2:2.

Faworytem meczu 1. kolejki w Bialymstoku byli goscie, "krolowie polowania" w letnim okresie transferowym. Czwarta w poprzednim sezonie Lechia chce walczyc o lepsza pozycje w tym sezonie, dlatego pozyskala wielu znanych w polskiej lidze pilkarzy. Do Gdanska trafili m.in.

Bartlomiej Pawlowski, Daniel Lukasik, Ariel Borysiuk, Mateusz Mozdzen, Adam Dzwigala, Dariusz Trela oraz Portugalczycy Diogo Ribeiro i Tiago Valente. Na dodatek z Tereka Grozny wykupiono Macieja Makuszewskiego (w przeszlosci gracza Jagiellonii), stanowiacego wiosna silny punkt gdanskiego zespolu. Klub rozstal sie natomiast m.in. z Sebastian Madera i Patrykiem Tuszynskim, ktorzy trafili do... Jagiellonii. Obaj w sobote mieli wiec okazje zagrac przeciwko bylemu klubowi. Szczegolnie imponujaco przypomnial sie niedawnym kolegom Tuszynski, dzieki ktoremu gospodarze juz po 29 minutach prowadzili 2:0. Najpierw napastnik Jagiellonii pokonal glowa Dariusza Trele po dosrodkowaniu Niki Dzalamidze, a pozniej wykorzystal dokladne podanie Daniego Quintany, minal golkipera rywali i kopnal do pustej bramki. Takiego obrotu sprawy chyba nikt z kibicow Lechii sie nie spodziewal. Na dodatek Jagiellonia stwarzala nastepne okazje. W 32. minucie swoja trzecia bramke mogl strzelic Tuszynski (uderzenie glowa obok slupka), a wkrotce potem w swietnej sytuacji nie trafil Quintana, po plaskim dosrodkowaniu Gajosa.

Niewykorzystane sytuacje sie zemscily. W doliczonym czasie pierwszej polowy Piotr Wisniewski minal dwoch zawodnikow gospodarzy i efektownym strzalem pod poprzeczke strzelil kontaktowego gola. Po przerwie Lechia rzucila sie do ataku, a Jagiellonia coraz bardziej skupiala sie na defensywie. Goscie mieli zdecydowana przewage w posiadaniu pilki, jednak

- podobnie jak w pierwszej polowie - nie stwarzali klarownych sytuacji.

W 69. minucie "wyreczyl" ich obronca Jagiellonii Marek Wasiluk. Zanim do tego doszlo, efektowna indywidualna akcja popisal sie aktywny w calym spotkaniu Zaur Sadajew. Po mocnym podaniu Rosjanina tuz przed bramke pilka odbila sie przypadkowo od Wasiluka i wpadla do siatki obok bezradnego Krzysztofa Barana. Gdanszczanie chcieli pojsc za ciosem, wciaz mieli przewage, ale z reguly brakowalo dokladnego ostatniego podania. Obroncy Jagiellonii grali uwaznie i do konca meczu wynik nie ulegl zmianie.

Lechia: Trela, Lekovic, Valente, Janicki, Pietrowski, Vranjes, Borysiuk, Pawlowski (Piotr Grzelczak 40.), Wisniewski (Mateusz Mozdzen 86.), Makuszewski (Daniel Lukasik 86.), Sadajew

 

-Dramatyczna inauguracja sezonu. Portowcy dwa razy zmuszeni byli gonic wynik, ale udalo im sie to. W ostatniej minucie meczu pieknego gola na

3:2 zdobyl Adam Fraczczak, choc wcale na bramke nie strzelal.

Pogon przystapila do pierwszego meczu bez dwoch swoich najwazniejszych ogniw w ofensywie z poprzedniego sezonu. Sytuacja Marcina Robaka i Takafumiego Akahoshiego dalej jest niejasna.

Zmienilo sie tez troche ustawienie Portowcow. Wczoraj zagrali dwojka napastnikow, Lukaszowi Zwolinskiemu partnerowal Adam Fraczczak, ktory w tym sezonie grac bedzie nie tylko na skrzydle.

- Bedziemy bic sie o osemke. To jest nasz cel na sezon - mowil przed spotkaniem trener Pogoni, Dariusz Wdowczyk. - Mysle, ze kazdej druzynie bedzie on przyswiecal, ale niektorzy powalcza o mistrzostwo, jak Legia czy Lechia, ktora dokonala duzych wzmocnien. Nasza sila nadal drzemie w druzynie. Ciezar odpowiedzialnosci za wynik bedzie sie teraz rozkladal na wieksza liczbe zawodnikow. Fajnie natomiast, ze ponownie liga zaczyna sie od spotkania Pogoni. To duze wyroznienie.

Ale sam mecz zbyt dobrze dla Pogoni sie nie zaczal. Sporo strat, niecelnych zagran i to gospodarze wygladali lepiej. A, ze ich gra w najwiekszym stopniu opiera sie na stalych fragmentach gry, to i z takiego zagrania udalo sie Podbeskidziu zdobyc gola. W 9. minucie Maciej Iwanski dosrodkowal z rzutu roznego na blizszy slupek, a tam pieknym strzalem glowa popisal sie Bartlomiej Konieczny. Bylo 1:0.

Kolejne minuty takze pod dyktando gospodarzy, ale na posterunku byl Radoslaw Janukiewicz, zas Anton Sloboda poslal pilke nad poprzeczke.

Pozniej obudzili sie Portowcy, zaczeli grac szybciej, skladniej i to zaczelo przynosic efekty. Okazje mial dwukrotnie Fraczczak i raz trafil w slupek. Na szczescie w 29. minucie nie pomylil sie Lukasz Zwolinski.

Mlody napastnik dostal piekna i sprytna pilke od Rafal Murawskiego, ktory poradzil sobie z kilkoma obroncami i strzelil nie do obrony.

Pogon w koncowce mogla strzelic gola na 2:1, ale uderzenia Fraczczaka, Zwolinskiego oraz Mateusza Matrasa nie przyniosly bramki. Glownie dzieki dobrej postawie w bramce Richarda Zajaca.

- Zle weszlismy w mecz, szybko stracilismy gola i musielismy gonic wynik. Musimy czesciej grac krotka pilka, jak w koncowce pierwszej polowy. Trzeba przyspieszyc gre - mowil w przerwie Fraczczak.

Portowcy zademonstrowali ciekawy wariant obrony przy stalych fragmentach gry. Lapali sie za rece, stawali w jednej linii i starali sie w ten sposob powstrzymac wbiegajacych rywali.

W drugiej polowie gra byla jeszcze bardziej szarpana. Nikt nie chcial sie zbyt mocno odslonic. Podbeskidzie probowalo swoich srodkow, czyli stalych fragmentow gry i masy dosrodkowan. I tak jak w pierwszej polowie, wrzutke gospodarze zamienili na gola. Do siatki Janukiewicza glowa trafil Marek Sokolowski.

Trener Wdowczyk nie mial na co czekac. Wprowadzil trzech nowych zawodnikow i zmienil troche ustawienie, przestawiajac zespol na gre trojka obroncow. Pogon w koncowce czesciej byla przy pilce, ale sytuacji bylo mniej niz w pierwszej polowie.

W 87. minucie pilke spod linii bocznej dosrodkowal stoper, Wojciech Golla, a akcje glowa zakonczyl inny srodkowy obronca, Maciej Dabrowski, wprowadzony na boisko w drugiej polowie. Juz w doliczonym czasie gry, na wrzutke zdecydowal sie Fraczczak. Ta przelobowala bramkarza gospodarzy i Portowcy oszaleli z radosci.

Pogon: Janukiewicz - Rudol, Golla, Hernani, Lewandowski (67 Bak) - Kun

(65 Malecki), Murawski (74 Dabrowski), Matras, Murayama - Fraczczak, Zwolinski.

 

-Rozmowy ostatniej szansy - nie przyniosly dla swinoujskiego klubu przelomu. Prezes Edward Rozwalka podpisal umowe notarialna z dzialaczami Stali.

To koniec przygody wyspiarzy z I liga pilkarska. Klub od lat utrzymywal sie glownie dzieki wsparciu miasta i gdy tylko pojawial sie finansowy kryzys - dzialacze prosili o pomoc radnych. Tego lata bylo podobnie - z jedna, zasadnicza roznica. Tym razem radni odmowili. Dla klubu bylo to duzym szokiem.

Cierpliwie na rozwoj wypadkow czekali jedynie sternicy Stali Rzeszow.

Druzyna nowy sezon miala rozpoczac w III lidze, ale ambicje sa duzo wieksze. Od dwoch tygodni probowali naklonic Flote do odstapienia licencji, w piatek wydawalo sie, ze jest juz wszystko dogadane i ustalone. Brakowalo jednego podpisu - Rozwalki, ktory akurat wracal ze szczecinskiego szpitala do Swinoujscia. Umowe mial parafowac w piatkowy wieczor, ale pod klubem pojawili sie kibice. Zarzad Floty odlozyl decyzje do soboty. Liczono na rozmowe ze Zmurkiewiczem i radnymi. Do spotkania z prezydentem Swinoujscia nie doszlo, na zebraniu zabraklo tez radnych SLD. Bylo za to pieciu radnych z innych ugrupowan, ktorzy deklarowali, ze moga poprzec Flote w kolejnym glosowaniu, ale nie dawalo to gwarancji, ze uchwala zostanie zaakceptowana, a klub odzyska plynnosc finansowa.

- Decyzja zapadla. Rzeszow - powiedzial jeden z dzialaczy z Flota zwiazany od lat.

Ok. 13 prezes Rozwalka potwierdzil: - Jade do notariusza podpisac dokumenty z dzialaczami Stali.

Na mocy porozumienia ze Stala - to w Rzeszowie bedzie I liga, a Flota nowy sezon rozpocznie od klasy okregowej. Do Rzeszowa moze przeniesc sie caly sztab trenerski oraz pilkarze. Kto nie bedzie chcial sie przeprowadzic - rozwiaze umowy i bedzie szukac nowych pracodawcow.

A sama Flote tez czeka sporo zmian. Zarzad wkrotce albo poda sie do dymisji, albo zwolany zostanie zjazd wyborczy delegatow.

 

FORMULA 1

Niemiec Nico Rosberg z teamu Mercedes GP wygral wyscig o Grand Prix Niemiec, 10. runde mistrzostw swiata Formuly 1 i umocnil sie na pozycji lidera klasyfikacji generalnej.

To czwarte zwyciestwo Rosberga w tegorocznym sezonie i siodme w karierze.

Drugi byl Fin Valtteri Bottas z Williamsa, a trzeci Brytyjczyk Lewis Hamilton z Mercedes GP, ktory byl najwiekszym bohaterem wyscigu.

Hamilton startowal z 20. miejsca, gdyz podczas kwalifikacji mial krakse, a dodatkowo zostal karnie cofniety o piec lokat za wymiane w bolidzie skrzyni biegow.

Na czwartej pozycji uplasowal sie czterokrotny mistrz swiata Niemiec Sebastian Vettel (Red Bull).

Rosberg umocnil sie na pozycji lidera mistrzostw swiata, drugi jest Hamilton, a trzeci Australijczyk Daniel Ricciardo z teamu Red Bull, ktory jako trzeci kierowca w stawce F1 przekroczyl w sezonie granice 100 zdobytych punktow.

 

BOKS

Andrzej Golota stoczy jesienia tego roku pozegnalna walke, po ktorej zakonczy definitywnie sportowa kariere - donosi portal ringpolska.pl.

Portal ringpolska.pl poinformowal o walce powolujac sie na informacje Wirtualnej Polski. O tym, ze mozliwy jest jeszcze jeden powrot Andrzeja Goloty na ring juz  w maju tego roku przekonywal jego przyjaciel Marcin Najman. Mowil on wtedy na lamach prasy, ze chce godnego pozegnania "Andrew" z boksem. - Jestem po rozmowach z przedstawicielami TVP, ktorzy sa gotowi transmitowac pozegnalny pojedynek Goloty - zdradzil wtedy "El Testosteron". Mowil, ze nie wykluczone jest, iz rywalem Polaka bylby Evander Holyfield.

Teraz te informacje nabieraja ksztaltu. Andrzej Golota jeszcze raz zaprezentuje sie publicznosci. Walka ma sie odbyc jesienia tego roku, w Polsce. Nazwisko rywala Goloty nie jest jednak jeszcze znane.

Andrzej Golota stoczyl w zawodowej karierze 52 walki. 41 wygral, 9 przegral, jedna zremisowal, a jeszcze jedna zostala uznana za nieodbyta.

Ostatni raz wszedl do ringu w lutym 2013 roku. Wtedy przegral przez techniczny nokaut z Przemyslawem Saleta.

 

Na podstawie: sport.pl, wp.pl, Onet.pl, interia.pl, pilkanozna.pl, polskatimes.pl, eurosport.pl, przegladsportowy.pl, opracowal Reksio.

Wpisz treść wiadomości.
Wpisz swój adres email.Przepisz kod z obrazka.